Za siedmioma górami, za siedmioma lasami … Do mety tak daleko, a przecież stoję przed nią. Czarna brama Salomona. Start i meta. Jeden punkt oddalony od siebie o 240 kilometrów. Dla obserwatora z zewnątrz to jedno miejsce. Dla mnie, jak się później okaże ponad 42 godziny w drodze. Wszystko jest względne.

Kręta ścieżka po kamieniach i korzeniach szybko wspina się w górę. Piękny las. Mchy, porosty, paprocie. Mijamy wodospad Pośny. Osiągamy płaskowyż. Biegniemy leśnymi duktami. Pomału odstępy pomiędzy zawodnikami robią się coraz większe. Mijamy pierwszy punkt kontrolny. Wbiegamy na teren Parku Narodowego Gór Stołowych. Radkowskie Skały, Skalne Grzyby. Szlak wije się pomiędzy skałkami. Niesamowite, wyrzeźbione przez wodę i wiatr formy skalne wyłaniają się spomiędzy drzew.