Gdy się zbliżyliśmy poderwało się spłoszone stado mew. Jednak to nie nasza obecność je do tego skłoniła, ale nadlatujący od strony Żerania sokół wędrowny. Zatoczyły kilka kręgów i wróciły, by znów się wygrzewać wraz z kaczkami i łabędziami w nieco cieplejszej przy ujściu kanału wodzie. Dalej pływało spore stado gągołów, a w zatoczce opodal kilka cyraneczek.

Pierwsze spojrzenie na zamarznięty Zalew Zegrzyński i dostrzegamy w oddali łabędzie nieme. Poza nimi ogromna biała pustka. Tego się spodziewaliśmy. Kierujemy wzrok w przeciwną stronę, gdzie wartki nurt Narwi skutecznie opiera się zlodowaceniu. Widać duże koncentracje ptaków.

Wyruszyliśmy wczesnym rankiem, więc w drodze zatrzymaliśmy się na poranną kawę. W lesie obok stacji głośno odzywały się dzięcioły, pierwsze ptaki jakie mieliśmy okazję obserwować tego dnia. W drodze do Popowa zwróciliśmy uwagę na duże stada grzywaczy okupujące linie energetyczne. Na polami krążył błotniak, a poranne mgły spowijały krajobraz Mazowsza.

Pliszki żółte polujące na owady. Wesoło świergocące rokitniczki. Rybitwy czarne patrolujące starorzecze. Jaskółki oknówki zbierające materiał na gniazda. Bociany, czajki, szybujące na niebie drapieżniki i szczęśliwe krowy na wolnym wypasie.

Starałem się dokładnie przeglądać trzcinowiska i nadbrzeżne krzaki. W przelocie widziałem szczygły, zimorodka i chyba czaplę małą. Dość wietrzna pogoda sprawiła, że niewiele ptaków było w powietrzu. Na pobliskim polu żerowały czajki przeganiając od czasu do czasu konkurujące z nimi o pokarm szpaki.

Eksplorując Mazowsze ponownie udaliśmy się na ziemię łowicką. Na polach obserwowaliśmy stada czajek i szpaków. Ozimina i wierzby to chyba najbardziej klasyczny obraz regionu. Opodal przemknął szarak, pośród młodych pędów skryła się kuropatwa. Na łąkach pasły się gęsi białolice, kruki krążyły nad głową, a skowronki wznosiły się wypełniając swoim śpiewem okolicę.

Pierwszy postój był z Złakowie Kościelnym. Przywitały nas świergotem mazurki. W starych tujach odpoczywały sowy uszate, a wokół kościoła uwijały się pustułki. Zajrzeliśmy też na pola, gdzie udało się dostrzec kuropatwy. Nad nami przeleciały żurawie, które było słychać dużo wcześniej niż widać.

Mijamy trzycinowisko, gdzie uwoja się trochę drobnego ptactwa. Dla mnie są za szybkie i znikają nim zdążę choćby spojrzeć w obiektyw. Na wodzie jest łatwiej. Ptaki są znacznie większe, a dzieląca nas otwarta przestrzeń daje im poczucie bezpieczeństwa.

Wyruszyliśmy MiGbusem spod Pałacu Kultury w stronę Nieporętu, gdzie planowany był pierwszy postój. Później spacerowaliśmy wałem w Białobrzegach i zajrzeliśmy do portu, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem na własne oczy zimorodka. Wprawdzie z bardzo daleka, ale zawsze.

Na pierwszą ptasią wyprawę wybrałem się w towarzystwie żony, córki i zięcia na weekend do Giżycka. Kilka spokojnych dni po ekscytującej wyprawie do Anglii było mi bardzo potrzebne, a gdy reszta rodziny plażowała ja robiłem fotki śmieszkom, zresztą znakomicie się bawiąc obserwowaniem ich zachowania. Śmieszki, mewa siwa, kormorany, łyski, szpaki oraz krzyżówki i kawka. Może nie wypatrzyłem jakiś rzadkich gatunków, ale za to udało mi się zrobić sporo ciekawych ujęć ze względnie małej odległości.