Bieg Konstytucji 3 Maja to jedna z imprez, którą darzę sentymentem. W raz z Biegiem Powstania i Niepodległości stanowią Warszawską Triadę Biegową, cykl biegów z historią w tle, upamiętniających jedne z najważniejszych wydarzeń w historii naszego kraju. Pełną Triadę udało mi się jak dotąd ukończyć dwukrotnie, w 2004 i 2007 roku.

Za mną kolejny fajny maraton. Mój trzydziesty piąty. Nie mam przekonania jak liczyć maratony i biegi ultra. Niektórzy liczą łącznie. Tak zakładając należy dodać dwa maratony z triathlonu (im226) oraz 23 biegi ultra to będzie tego w sumie 60. Tym razem było dość mocno. To mój czwarty czas w historii. Najlepszy od 2008. Mój „The Best Of M50”

Nie planowałem tego startu, zastanawiałem się nad nim, ale wypadał w okresie, w którym w planie treningowym miałem długie wybiegania. Los jednak chciał inaczej. Gdy pojawiłem się w drużynie „Biegnij z ProService” okazało się, że jedna z osób nie może wystartować i potrzebne jest zastępstwo. Miałem ochotę tam pobiec i uznałem, że wplotę to w plan i po rozsądnej dyszce nabiegam brakujące kilometry.

Przed biegiem krótkie spotkanie z koleżankami i kolegami z grupy, wspólne zdjęcie, rozgrzewka. Tuż przed startem ustawiłem się na końcu grupy na 1h30, tak by na pierwszych kilometrach patrzeć jak spokojnie się oddala. Cel – nie dać się dogonić tym na 1h35.

Po przyzwoicie przepracowanym grudniu zakończonym 36 kilometrowym wybieganiem w sylwestra przyszedł czas na mocny styczeń. Rok rozpocząłem tradycyjnie jadąc z Kaziem na organizowany przez Basię „Guzik z Pętelką”. Potem koncentracja na treningach przeplatanych startami. Falenica poprzedzona trzema treningowymi pętlami, mocny Bieg Noworoczny w Parku Skaryszewskim i zwycięstwo w kategorii, a wszystko przy mroźnej zimowej aurze.