Pierwsze spojrzenie na zamarznięty Zalew Zegrzyński i dostrzegamy w oddali łabędzie nieme. Poza nimi ogromna biała pustka. Tego się spodziewaliśmy. Kierujemy wzrok w przeciwną stronę, gdzie wartki nurt Narwi skutecznie opiera się zlodowaceniu. Widać duże koncentracje ptaków.

Eksplorując Mazowsze ponownie udaliśmy się na ziemię łowicką. Na polach obserwowaliśmy stada czajek i szpaków. Ozimina i wierzby to chyba najbardziej klasyczny obraz regionu. Opodal przemknął szarak, pośród młodych pędów skryła się kuropatwa. Na łąkach pasły się gęsi białolice, kruki krążyły nad głową, a skowronki wznosiły się wypełniając swoim śpiewem okolicę.

Pierwszy postój był z Złakowie Kościelnym. Przywitały nas świergotem mazurki. W starych tujach odpoczywały sowy uszate, a wokół kościoła uwijały się pustułki. Zajrzeliśmy też na pola, gdzie udało się dostrzec kuropatwy. Nad nami przeleciały żurawie, które było słychać dużo wcześniej niż widać.

Mijamy trzycinowisko, gdzie uwoja się trochę drobnego ptactwa. Dla mnie są za szybkie i znikają nim zdążę choćby spojrzeć w obiektyw. Na wodzie jest łatwiej. Ptaki są znacznie większe, a dzieląca nas otwarta przestrzeń daje im poczucie bezpieczeństwa.

Wyruszyliśmy MiGbusem spod Pałacu Kultury w stronę Nieporętu, gdzie planowany był pierwszy postój. Później spacerowaliśmy wałem w Białobrzegach i zajrzeliśmy do portu, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem na własne oczy zimorodka. Wprawdzie z bardzo daleka, ale zawsze.

Na pierwszą ptasią wyprawę wybrałem się w towarzystwie żony, córki i zięcia na weekend do Giżycka. Kilka spokojnych dni po ekscytującej wyprawie do Anglii było mi bardzo potrzebne, a gdy reszta rodziny plażowała ja robiłem fotki śmieszkom, zresztą znakomicie się bawiąc obserwowaniem ich zachowania. Śmieszki, mewa siwa, kormorany, łyski, szpaki oraz krzyżówki i kawka. Może nie wypatrzyłem jakiś rzadkich gatunków, ale za to udało mi się zrobić sporo ciekawych ujęć ze względnie małej odległości.

W połowie sierpnia wybrałem się z aparatem w dobrze znany mi z biegania rejon ścieżki nad Wisłą pomiędzy Mostem Poniatowskiego, Mostem Grota. Ta pora roku nie jest najlepsza na obserwowanie ptaków, ale wśród wszechobecnych śmieszek i krzyżówek udało mi się wypatrzeć kilka kormoranów i mewy białogłowe. Długo też obserwowałem polującą rybitwę rzeczną, starając się uchwycić jej powietrzne popisy w obiektywie.

Po Sudeckiej Setce poczułem się zmęczony. Zwolniłem, zmniejszyłem dystanse do maksymalnie kilkunastu kilometrów. Zbliżał się urlop, wyjazd na pojezierze Suwalsko-Augustowskie. W planach był spływ kajakowy Czarną Hańczą. Wiedziałem, że tam odpocznę, więc póki co nadal startowałem.