Gdy wyszliśmy w niedzielę na pola hulał wiatr. Skutecznie obniżał temperaturę, która i bez tego wynosiła ok -10. W oddali unosiła się pustułka, a na jednym z drzew przysiadał srokosz. Przeszliśmy kilka km, ale było pusto, nie licząc stada dzwońców i odzywającego się w oddali kruka. Wśród zabudowań uwijały się bogatki i modraszki oraz dzwońce i kos.

Łosie zdecydowanie dopisały. Widzieliśmy je wielokrotnie. Niektóre pozowały ze stoickim spokojem. Widzieliśmy też przemykające stado saren, którego niestety nie udało mi się uchwycić ich w kadrze. W koronach drzew uwijały się dzięcioły duże i sporo sikorek, bogatek i modraszek oraz kowaliki. Jednak tym razem nie skupiałem się na ptakach.

Początek roku bardziej przypominał przedwiośnie. Na stawach były wprawdzie resztki lodu, ale poza tym - wiosna. Na stawach ciekawie. Standardowo sporo krzyżówek, śmieszek i kokoszek oraz czapla siwa, która już chyba na stałe związała się z tym rejonem. Nie zabrakło też zadomowionych już na dobre mandarynek. Gościnnie stadko nurogęsi, mewy siwa i białogłowa oraz samica płaskonosa.

Gdy się zbliżyliśmy poderwało się spłoszone stado mew. Jednak to nie nasza obecność je do tego skłoniła, ale nadlatujący od strony Żerania sokół wędrowny. Zatoczyły kilka kręgów i wróciły, by znów się wygrzewać wraz z kaczkami i łabędziami w nieco cieplejszej przy ujściu kanału wodzie. Dalej pływało spore stado gągołów, a w zatoczce opodal kilka cyraneczek.

Pierwsze spojrzenie na zamarznięty Zalew Zegrzyński i dostrzegamy w oddali łabędzie nieme. Poza nimi ogromna biała pustka. Tego się spodziewaliśmy. Kierujemy wzrok w przeciwną stronę, gdzie wartki nurt Narwi skutecznie opiera się zlodowaceniu. Widać duże koncentracje ptaków.

23 grudnia korzystając z pięknej słonecznej pogody wybrałem się do Parku Skaryszewskiego popatrzeć co w trawie (i na drzewach) piszczy. Wypad okazał się bardzo owocny. Już przy wejściu przywitał mnie kowalik. Później spotkałem kosa i stadko dzwońców. Przy brzegu morsowały (było 2°C) gile, zięba i grubodzioby.

Eksplorując Mazowsze ponownie udaliśmy się na ziemię łowicką. Na polach obserwowaliśmy stada czajek i szpaków. Ozimina i wierzby to chyba najbardziej klasyczny obraz regionu. Opodal przemknął szarak, pośród młodych pędów skryła się kuropatwa. Na łąkach pasły się gęsi białolice, kruki krążyły nad głową, a skowronki wznosiły się wypełniając swoim śpiewem okolicę.

Rok 2020 rozpocząłem już można rzec tradycyjnie startami w Biegach Noworocznych w Parku Skaryszewskim 1 i 11 stycznia. W między czasie rozpocząłem starty w Zimowych Biegach Górskich w Falenicy. Sezon rozkręcał się pomału. Biegałem raczej zachowawczo nie chcąc ryzykować przeciążenia.

Pierwszy postój był z Złakowie Kościelnym. Przywitały nas świergotem mazurki. W starych tujach odpoczywały sowy uszate, a wokół kościoła uwijały się pustułki. Zajrzeliśmy też na pola, gdzie udało się dostrzec kuropatwy. Nad nami przeleciały żurawie, które było słychać dużo wcześniej niż widać.

Mijamy trzycinowisko, gdzie uwoja się trochę drobnego ptactwa. Dla mnie są za szybkie i znikają nim zdążę choćby spojrzeć w obiektyw. Na wodzie jest łatwiej. Ptaki są znacznie większe, a dzieląca nas otwarta przestrzeń daje im poczucie bezpieczeństwa.