Bazie
Bazie

Przedwiośnie w Raszynie

W niedzielę wybrałem się z Dzikie Mazowsze do Raszyna. Wędrówkę rozpoczęliśmy od obejścia Stawu Puchalskiego. Początkowo panowała dziwna cisza. W trzcinowisku było pusto. Wypatrzyłem w prawdzie jakiś ruch, ale tylko mignęła mi sylwetka. Na wodzie było trochę gęgaw i krzyżówek.

Pod drugim brzegiem kormorany i nurogęsi, a w powietrzu śmieszki. Dalej na polu żerowało stado wron i kawek. Od czasu do czasu nad polem pojawiały się czajki toczące boje z wronami. W zatoczce trochę różnych mew, stadko cyraneczek, łabędzie nieme i łyski.

W dziupli, na jednym z drzew drzemał puszczyk. Na wyspie kormorany zajmowały się remontem gniazd. Było trochę czernic i głowienek. W pewnym momencie blisko nas wylądowała para gęgaw, których zaloty na długo przykuły naszą uwagę .

Nieco już zmęczeni dotarliśmy nad największy staw – Raszyński. Blisko brzegu na lodzie koczowały mewy. Trochę siwych i śmieszki, pośród których wyróżniała się jedna w kolorze flaminga – może zimą stosowała dietę krewetkową.

Prawdziwym rarytasem na zakończenie była możliwość obserwowania rożeńców. Niestety pływały dość daleko, ale dla mnie to było pierwsze spotkanie z tymi ptakami. Wszędzie było widać symptomy zbliżającej się wiosny.