Pałka wodna nad Stawem Puchalski
Pałka wodna nad Stawem Puchalski

Rezerwat przyrody Stawy Raszyńskie

Do Raszyna dojeżdżam komunikacją miejską. Wysiadam przy kościele, gdzie spotykam się z resztą grupy Dzikiego Mazowsza. Ruszamy pod wodzą Michała nad staw Puchalski. Choć jego nazwa wzięła się od znajdującej się po drugiej stronie wsi Puchały, mnie skojarzyła się z autorem książek i filmów z mojego dzieciństwa Włodzimierzem Puchalskim. I choć od tamtej pory zmieniło się bardzo wiele w podejściu i technice to jego „Bezkrwawe Łowy” są dla mnie mottem od najmłodszych lat.

Mijamy trzcinowisko, gdzie uwija się trochę drobnego ptactwa. Dla mnie są za szybkie i znikają nim zdążę choćby spojrzeć w obiektyw. Na wodzie jest łatwiej. Ptaki są znacznie większe, a dzieląca nas otwarta przestrzeń daje im poczucie bezpieczeństwa. Na wodzie królują krzyżówki i gęgawy. Przy wyspie kręcą się cyraneczki. Jest trochę kormoranów i czaple siwe. W powietrzu rządzą mewy, głównie robiące dużo hałasu śmieszki.

Obchodzimy staw i przechodzimy przez drogę by dotrzeć nad kolejne stawy. Obszar, stanowiący bogaty ekosystem dla ptactwa wodnego oraz błotnego jest objęty ochroną. Rezerwat powstał w 1978 roku na obszarze znacjonalizowanym po wojnie i należącym do Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego. Siedziba instytutu znajduje się na terenie wczesnobarokowego pałacu w Falentach, wybudowanego około 1620 roku przez Zygmunta Opackiego podkomorzego warszawskiego.

Idziemy dalej i docieramy do najdalszego stawu, na którym akurat pływa gęś białoczelna. Nie potrafię jej dostrzec, więc robię zdjęcia gęgawom, licząc że może się uda ją uchwycić. Wracamy. Tym razem przechodzimy przez znajdujący się za pałacem park, w którym Michał pokazuje mi kowalika i pełzacza. Pomału uczę się na co zwracać uwagę i jak wyłapywać najdrobniejszy ruch. Wracamy groblą przy stawie Raszyńskim. To była bardzo udana wycieczka, a ja już wiem, że będę tu wracał.