Czyż (Spinus spinus)
Czyż (Spinus spinus)

Falenty

Gdy wyszliśmy w niedzielę na pola hulał wiatr. Skutecznie obniżał temperaturę, która i bez tego wynosiła ok -10. W oddali unosiła się pustułka, a na jednym z drzew przysiadał srokosz. Przeszliśmy kilka km, ale było pusto, nie licząc stada dzwońców i odzywającego się w oddali kruka. Wśród zabudowań uwijały się bogatki i modraszki oraz dzwońce i kos. Nad głową znienacka pojawił się kruk, płosząc siedzącą w pobliżu sójkę. Pojechaliśmy do Falent by zajrzeć na stawy. W parku krzątały się sikorki i stadko gili.

Stawy były zamarznięte i puste. Tylko na jednym utworzyło się małe oczko na którym roiło się od krzyżówek. Było też kilka łabędzi, łyski i czapla siwa. Wróciliśmy do drogi. Na stawie kilka osób jeździło na łyżwach. Już mieliśmy wracać gdy Michał wypatrzył stado raniuszków, które poruszały się szybciej niż byłem w stanie je namierzyć. Przynajmniej miałem okazję się im przyjrzeć. Razem z nimi pojawiły się czyże, które zostały na dłużej. Spokojnie obejrzeliśmy ich akrobatyczne popisy pośród olchowych szyszek.