Narew
Narew

Dębe, Narew przy zaporze

W zimowy poranek wraz z kilkoma znajomymi pojechałem w okolice zapory w Dębe. Rejon znany z tego, iż w okresie mrozów występują tam koncentracje ptaków. W okresie epidemii dojazd nieco utrudniony bo w ten rejon kursuje tylko jeden bus trzy razy w ciągi dnia, co w efekcie tylko dwie godziny na obserwację ptaków. Cóż dobre i to. Gdy dojeżdżamy jest zachmurzenie duże i prószy śnieg, ale jest biało co sprawia, że światła nie brakuje. Pierwsze spojrzenie na zamarznięty Zalew Zegrzyński i dostrzegamy w oddali łabędzie nieme. Poza nimi ogromna biała pustka. Tego się spodziewaliśmy. Kierujemy wzrok w przeciwną stronę, gdzie wartki nurt Narwi skutecznie opiera się zlodowaceniu.

Już w trakcie zejścia poniżej zapory słychać buszującego w krzakach strzyżyka. To moje pierwsze spotkanie z przedstawicielem tego gatunku. Na okolicznych krzakach krzątają się kosy i czyże. U wrót zapory pływają kormorany i nurogęsi. Część kormoranów prezentuje piękne, siwe grzywy. Nieco dalej udaje się wypatrzeć grupę bielaczków – trzy samce i jedna pani. Nad nami pojawił się szybujący myszołów. W powietrzu widać kormorany i czaplę. Idziemy wzdłuż rzeki obserwując ogromne stado gągołów.

W pewnym momencie widzimy jak grupa krzyżówek zrywa się do panicznego lotu budząc panikę wśród gągołów i kormoranów. Na niebie pojawia się pięknie wybarwiony bielik. Najpiękniejszy spośród tych jakie było mi dane do tej pory obserwować. Długo przyglądamy się jak krąży i próbuje coś upolować. W końcu przysiada na wierzchołku drzewa.

Rozglądamy się dalej. Kormorany, czaple siwe, krzyżówki, nurogęsi i gągoły. Jest ich naprawdę sporo. Na dalszym drzewie dostrzegamy kolejne bieliki, a wcześniej obserwowany ponownie wyrusza na łowy. Tym razem był naprawdę bliski celu, a gągoł, który znalazł się na celowniku dosłownie w ostatniej chwili uniknął żelaznego uścisku. Czas leci szybko i pora wracać. Na krzaku przycupnął bażant, którego niestety zobaczyłem dopiero gdy odlatywał. Pojawiły się sójki, bogatki i modraszki. Już przy przystanku pożegnał nas dzięcioł duży. Była to bardzo krótka, ale bardzo udana wyprawa, a cudowne, zimowe krajobrazy warto zapamiętać na dłużej.