Na pierwszą ptasią wyprawę wybrałem się w towarzystwie żony, córki i zięcia na weekend do Giżycka. Kilka spokojnych dni po ekscytującej wyprawie do Anglii było mi bardzo potrzebne, a gdy reszta rodziny plażowała ja robiłem fotki śmieszkom, zresztą znakomicie się bawiąc obserwowaniem ich zachowania. Śmieszki, mewa siwa, kormorany, łyski, szpaki oraz krzyżówki i kawka. Może nie wypatrzyłem jakiś rzadkich gatunków, ale za to udało mi się zrobić sporo ciekawych ujęć ze względnie małej odległości.

W połowie sierpnia wybrałem się z aparatem w dobrze znany mi z biegania rejon ścieżki nad Wisłą pomiędzy Mostem Poniatowskiego, Mostem Grota. Ta pora roku nie jest najlepsza na obserwowanie ptaków, ale wśród wszechobecnych śmieszek i krzyżówek udało mi się wypatrzeć kilka kormoranów i mewy białogłowe. Długo też obserwowałem polującą rybitwę rzeczną, starając się uchwycić jej powietrzne popisy w obiektywie.

Wysiadam na dworcu Victoria Station i idę w stronę hotelu, który znajduje się w znanej z innego filmu dzielnicy Notting Hill. Przechodzę obok łuku Wellingtona, przez Hyde Park i Kensington Gardens

Pociąg do Canterbury przenosi mnie do zupełnie innej Angli tu odnajduję wczesnośredniowieczne miasto z baśni i legend. Miasto Króla Artura i rycerzy okrągłego stołu, ale też trochę Novigrad z Wiedźmina.

Anglia. Jedno z miejsc, które zawsze chciałem odwiedzić. Nie byłbym sobą gdybym nie połączył tego z zawodami, dlatego wybrałem jeden z cyklu biegów organizowanych w ramach CENTURION RUNNING na dystansie 100 mil. Anglia. Kraj, który znam głównie z literatury i filmu. Bogata historia i literatura sprawiły, że w mojej głowie powstał obraz, który teraz mam okazję porównać z rzeczywistością.