23 grudnia korzystając z pięknej słonecznej pogody wybrałem się do Parku Skaryszewskiego popatrzeć co w trawie (i na drzewach) piszczy. Wypad okazał się bardzo owocny. Już przy wejściu przywitał mnie kowalik. Później spotkałem kosa i stadko dzwońców. Przy brzegu morsowały (było 2°C) gile, zięba i grubodzioby.

Piękna złota jesień, wspaniały bieg i cudowny weekend z przyjaciółmi w Bieszczadach. Później tradycyjnie Bieg Niepodległości, po raz pierwszy Noc STO-nogi w Milanówku i Bieg Mikołajów na torze wyścigów konnych na Służewcu. Trudny koniec roku jak zawsze niósł nadzieję, że kolejny sezon będzie lepszy.

Na pierwszą ptasią wyprawę wybrałem się w towarzystwie żony, córki i zięcia na weekend do Giżycka. Kilka spokojnych dni po ekscytującej wyprawie do Anglii było mi bardzo potrzebne, a gdy reszta rodziny plażowała ja robiłem fotki śmieszkom, zresztą znakomicie się bawiąc obserwowaniem ich zachowania. Śmieszki, mewa siwa, kormorany, łyski, szpaki oraz krzyżówki i kawka. Może nie wypatrzyłem jakiś rzadkich gatunków, ale za to udało mi się zrobić sporo ciekawych ujęć ze względnie małej odległości.

W połowie sierpnia wybrałem się z aparatem w dobrze znany mi z biegania rejon ścieżki nad Wisłą pomiędzy Mostem Poniatowskiego, Mostem Grota. Ta pora roku nie jest najlepsza na obserwowanie ptaków, ale wśród wszechobecnych śmieszek i krzyżówek udało mi się wypatrzeć kilka kormoranów i mewy białogłowe. Długo też obserwowałem polującą rybitwę rzeczną, starając się uchwycić jej powietrzne popisy w obiektywie.

Wysiadam na dworcu Victoria Station i idę w stronę hotelu, który znajduje się w znanej z innego filmu dzielnicy Notting Hill. Przechodzę obok łuku Wellingtona, przez Hyde Park i Kensington Gardens

Pociąg do Canterbury przenosi mnie do zupełnie innej Angli tu odnajduję wczesnośredniowieczne miasto z baśni i legend. Miasto Króla Artura i rycerzy okrągłego stołu, ale też trochę Novigrad z Wiedźmina.

Anglia. Jedno z miejsc, które zawsze chciałem odwiedzić. Nie byłbym sobą gdybym nie połączył tego z zawodami, dlatego wybrałem jeden z cyklu biegów organizowanych w ramach CENTURION RUNNING na dystansie 100 mil. Anglia. Kraj, który znam głównie z literatury i filmu. Bogata historia i literatura sprawiły, że w mojej głowie powstał obraz, który teraz mam okazję porównać z rzeczywistością.

Po kilku latach przerwy udało mi się zrealizować kolejne marzenie i zająć fotografią przyrody. Awaria Minolty Dynax 5 sprawiła, że przez kilka lat nie miałem lustrzanki. Kupiłem wprawdzie fajny kompakt, który znakomicie sprawdzał się przy zwiedzaniu i krajobrazach jednak czegoś wciąż brakowało. Z nadejściem wiosny zdecydowałem się na zakup lustrzanki. Swoje pierwsze zdjęcia robiłem w najbliższej okolicy nad Kanałem Wystawowym oraz w Parku Skaryszewskim.

Dochodzi 22:00. Deszcz nawet nieco zelżał. Ustawiamy się. Odliczanie. Strzał startera i w drogę. Zaczęło się. Początek płasko, pętla ulicami Biel. Gwar, muzyka, tłumy wiwatujących. Niesie. Trzeba się bardzo pilnować. 3 km pierwszy punkt. Wolontariusze podają wodę. Wiadukt pod torami i rozpoczyna się podbieg.

Po 15 km zacząłem przyspieszać. Miałem sporo szczęścia. Wszystko sprzyjało, a do tego trafiłem na dwóch biegaczy, którzy cisnęli w podobnym tempie. Zaczęliśmy współpracować ja kolarze na Tour de France. Krótkie zmiany na prowadzeniu pomagały w walce z wiatrem i umożliwiały utrzymanie mocnego tempa. Dopiero na ostatnim kilometrze rozpoczęliśmy ostry finisz i młodsi koledzy nieco mi odeszli. Dla mnie to jeden z najlepszych biegów, a nowa życiówka, poprawiona po 13 latach o ponad 2 minuty 1:25:34 to znacznie więcej niż oczekiwałem.