12 Półmaraton Warszawski

W grupie siła !

12 Półmaraton Warszawski, fantastyczny bieg, rewelacyjna pogoda i niesamowita atmosfera. Do tego śmiało mogę powiedzieć, że dla mnie był przełomowy.

  • Mój pierwszy start w grupie „Biegnij z ProService”,
  • Mój 11 Półmaraton Warszawski, dzięki czemu w pakiecie startowym czekała złota odznaka,
  • Mój 50 półmaraton (licząc te w ramach triathlonu 70.3),
  • Mój najszybszy, po pięćdziesiątce. Poprzednio szybciej pobiegłem w trakcie I Półmaratonu Warszawskiego.

Po półmaratonie w Wiązownej wiedziałem, że jest dobrze. Znaczne przyspieszenie na ostatniej piątce pokazało, że jest zapas sił. Liczyłem, że czas poniżej 1:35:00 powinien być do osiągnięcia. W międzyczasie poznałem biegaczy z mojej nowej firmy i rozpocząłem z nimi treningi. Grupa radosnych, pełnych entuzjazmu ludzi tchnęła we mnie sporo świeżości, której mi brakowało po długich, samotnych wybieganiach. Takie treningi są oczywiście podstawą przy moich planach i tak na prawdę bardzo lubię swoją „Samotność Długodystansowca”. Jednak wspólne treningi mają ogromne zalety, mobilizują do pracy nad elementami technicznymi. Brakowało mi tego od czasu, gdy rozpadła się nasza grupa parkowa. W każdym razie, dwa wspólne treningi pod opieką profesjonalnego trenera z dużą dawką rozciągania, siły biegowej i mocnych interwałów dały nadspodziewanie dobry efekt. Po tych treningach stwierdziłem, że za ryzykuję atak na 1:33:00.

12 Półmaraton Warszawski
foto Irina Hulanicka

Przed biegiem krótkie spotkanie z koleżankami i kolegami z grupy, wspólne zdjęcie, rozgrzewka. Tuż przed startem ustawiłem się na końcu grupy na 1:30, tak by na pierwszych kilometrach patrzeć jak spokojnie się oddala. Cel – nie dać się dogonić tym na 1:35. Jest zimno, zwłaszcza gdy mocniej zawieje. Po chwili mój ulubiony „Sen o Warszawie” i odliczanie do startu. Odrzucam foliową kamizelkę, odpalam endomondo i ruszam pomału w stronę linii startu. Grupa płynnie przyspiesza przechodząc za startem w planowane tempo.

12 Półmaraton Warszawski
foto Irina Hulanicka

Senatorska, Miodowa, Krakowskie Przedmieście. Orkiestra Wojskowa podaje dobry rytm. Nowy Świat, Pl. Trzech Krzyży, Al. Ujazdowskie. Biegnie mi się dobrze, względem planu trochę za szybko, ale wiatr wieje w plecy, jest zimno i z górki zwłaszcza na Belwederskiej. Pierwsza piątka 21:30. Szybko. Myślę, że fajnie by było utrzymać. Łazienki Królewskie. Lubię ten odcinek. Pamiętam czasy gdy obowiązywał tu zakaz biegania. Teraz na szczęście już wolno. Czasami wracam tędy biegnąc do domu z pracy. Agrykola, Myśliwiecka, Stadion Legii, Radiowa Trójka, Rozbrat. Wiele wspomnień, fajnych chwil. Szybko lecą kilometry.

Druga piątka 21:33. Tempo równe. Jest dobrze. Ludna, Solec, Muzeum Azji i Pacyfiku, Most Poniatowskego, Dobra, Most Świętokrzyski. Ciągnę. Stawka biegaczy się rozciągnęła. Teraz jest łatwo na punktach. Strefy są długie, wolontariuszy mnóstwo. Miejsca dosyć. To jeszcze się zmieni. Za 10 – 15 minut zacznie się dla wolontariuszy naprawdę ciężka praca. To fantastyczni ludzie. Niezbędni. I tak zaangażowani. Tacy ludzie to piękna strona biegania. Sokola, Zamoyskiego, Jagiellońska, Okrzei. Stara Praga. Rejon owiany złą sławą. Bardzo jednak się zmienił. Nowe osiedla. Rewitalizacja. Nowe czasy. Nowa Praga. Wał Miedzeszyński, ZOO, Ratuszowa. Piętnasty kilometr.

12 Półmaraton Warszawski
SMS przyszedł

Trzecia piątka 21:29. Jestem bardzo zadowolony. Słonko wychodzi, robi się ciepło. Ściągam rękawki. Wiem co mnie czeka. Znam tę część trasy. Skręt w Namysłowską. Przyjemny odcinek słoneczko grzeje, wiatr nie dokucza. Skręt w Starzyńskiego, podbieg na wiadukt, lekki zbieg i długi podbieg na Most Gdański. Względnie długi i raczej łagodny. W górach to byłaby nierówność terenu, ale wszystko jest względnie i przy moim aktualnym tempie jest to odczuwalny podbieg. Do mety blisko, więc się nie przejmuję. Napieram. Most. Doping Kuby wykrzyczał, że „za dobrze wyglądasz”. Znaczy się obijam 🙂 Staram się przyspieszać. Międzyparkowa, Bonifraterska. Dwudziesty kilometr.

Czwarta piąteczka. Ciut wolniej. 21:45. Jest dużo lepiej niż się spodziewałem. Wyliczam, że pęknie 1:32. Plac Krasińskich. Reneusz krzyczy „Smartfon za selfi”, a ja sobie w myślach „Smartfona to na MasterCard, a wynik bezcenny”. Bardzo mnie ta myśl rozśmieszyła, bo właśnie zamówiłem u konkurencji nowy telefon i jutro go odbieram. Przyspieszam. Jakoś mnie dziś wyjątkowo niesie ten „Sen o Warszawie”. Ostatni zakręt. Senatorska, brama i czas 1:32:47. To oczywiście brutto. Patrzę na zegarek, złapałem 1:31:05. Trochę żal tych 6 sekund 😉

12 Półmaraton Warszawski
Grupa „Biegnij z ProService”

Medal, napoje, pomidorowa. Czas szybko upływa na rozmowach. Przychodzi SMS. Czas netto 1:30:54. Super, to tylko 11 sekund, a daje tyle radości. To czwarty wynik w moim życiu, najlepszy od 11 lat. Robi się zimno. Idę się przebrać i na spotkanie z grupą z ProService. Świetna pogoda i atmosfera niosły. Udane debiuty. Wiele życiówek. Nie tylko ja śniłem „Sen o Warszawie”.