TriTour – Borówno-Bydgoszcz

Dwa tygodnie spokojnego, lekkiego treningu i wyjazd do Bydgoszczy. Tradycyjnie jadę pociągiem do stacji Bydgoszcz Leśna. Tym razem nocleg mam w hotelu Zawisza, bliżej się już nie da. Rejestracja, odprawa, spotykam Krzyśka P., poznaję jego rodzinę. Dawno się nie widzieliśmy. Wspominamy czasy wybiegań w Marysinie. Czas leci. Jedziemy odwieźć rowery do T1 w Borównie.

Bydgoszcz-Borówno
Bydgoszcz-Borówno

Zdejmuję rower z bagażnika i niespodzianka, zniknęło powietrze z przedniego koła. Wymieniam dętkę, pompuję, cóż zdarza się. Przykrywam rower zostawiam kask w worku i idziemy nad wodę. Wracamy. Potem  pasta party i wracam do hotelu. Kładę się wcześnie spać. W nocy przeszła burza.

Rano spokojnie, start dopiero o 11. Zbieram się, oddaję worek do T2 (z butami i czapką) i jedziemy na start. W T1 raz jeszcze sprawdzam ciśnienie w kołach, napełniam bidon, chowam batony i żele. Pakuję depozyt, wciągam piankę, idę nad wodę. Ustawiamy się  na plaży, ja jak zwykle nieco z tyłu i start. Dwie pętle w wodzie, długi dobieg (49:26) – cudów nie będzie. Ściągam piankę zakładam buty i kask,  wybiegam.

Bydgoszcz-Borówno
Bydgoszcz-Borówno

Jadę. Trasę pamiętam z zeszłego roku, tym razem będzie znacznie krócej. Mijam drogę,na Dobrcz, w którą skręcają zawodnicy z długiego. Skręt w prawo. Kotomierz, beczka, Jagodowo, skręt w Jeździecką, kładka, zjazd, wiadukt, Myślęcinek i powrót do Borówna. Od czasu do czasu wyprzedzam kogoś z długiego dystansu. Pogoda w kratkę, przeważnie pochmurno, czasami pokropi, czasami słońce mocniej zaświeci, temperatura ok. 20°. Jadę. Druga pętla, Borówno i ostatni odcinek. Mijam wiadukt, belka, rower odbiera wolontariusz. Czas roweru dobry 2:41:47, to niesie.

Bydgoszcz-Borówno
Bydgoszcz-Borówno

Wybiegam, skręcam na wiadukt i biegnę. Ścieżka wzdłuż lasu, jeziorko, mostek, podbieg, punkt żywieniowy, po prawej pole do mini golfa . Skręt w lewo i w dół wzdłuż trasy rowerowej. Różopole, skręt w lewo, kawałek prostej i w prawo na wiadukt wzdłuż torów pod stadion Zawiszy. Nawrotka i biegnę kolejną pętle. Tempo jest dobre, nogi podają. Ostatnia pętla i finisz, czas biegu dobry 1:42:32, całość też dobra 5:21:58. Chwila wytchnienia, posiłek, odbieram rzeczy i do hotelu pod prysznic. Do domu wracam z Kszyśkiem i jego rodziną.

zdjęcia serwis maratomania.pl