Dziki

Biegnąc szutrówką w stronę Smereka w pewnym momencie chcąc sprawdzić dystans przewijałem ekrany na zegarku i mój wzrok zarejestrował wysokość 666 m n.p.m. Faktycznie tegoroczna trasa 140 to iście szatański pomysł. Cóż. Po zeszłorocznej narzekaliśmy, że jest trochę nudna to teraz dostaliśmy naprawdę ciekawą. Trudną i wymagającą, ale piękną. Czytaj dalej Dziki

Siedem Dolin

Nie planowałem tego startu w tym roku. Decyzję podjąłem po Rzeźniku. Czułem ogromny niedosyt spowodowany nieukończonym biegiem i postanowiłem znaleźć coś na osłodę. Kalendarz miałem już zapełniony. Siedem Szczytów w czerwcu. Tatrzański sierpień. W październiku Łemkowyna. Wolny został kawałek września. Wybór terminu niewielki. BUT (Beskidy Ultra Trial) to już praktycznie październik. Połówka Praska, Bieg Lechitów w Gnieźnie, Maraton Warszawski zaplanowane. Czytaj dalej Siedem Dolin

Trylogia Tatrzańska II
Bieg Granią Tatr

To był bieg czterech żywiołów.

  • Ziemia – nie masz większej potęgi od tej, która góry strzeliste i czarne turnie wyniosła.
  • Powietrze – halny dyktował warunki. Targał, szarpał, przewracał.
  • Ogień – słońca promienie żar z nieba zesłały.
  • Woda – ściana deszczu, miliardy kropel tworzą strumienie, potoczki i potoki by wezbrawszy u ujścia doliny w wodogrzmotach swą moc i siłę okazać. Czytaj dalej Trylogia Tatrzańska II
    Bieg Granią Tatr

Far, far away

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami …
Do mety tak daleko, a przecież stoję przed nią. Czarna brama Salomona. Start i meta. Jeden punkt oddalony od siebie o 240 kilometrów. Dla obserwatora z zewnątrz to jedno miejsce. Dla mnie, jak się później okaże ponad 42 godziny w drodze. Wszystko jest względne. Oglądałem ostatnio serial Geniusz, o Albercie Einsteinie. Pewnie stąd takie myśli. Spiker sprowadza mnie na ziemię, przywracając właściwy punkt odniesienia. Czytaj dalej Far, far away