226111211 – magiczna liczba

Do Bydgoszczy jadę można rzec tradycyjnie pociągiem. Tym razem to trochę bardziej skomplikowane logistycznie. Koła startowe nie nadają się do tego by na nich powiesić rower. Karbonowe ranty raczej by tego nie wytrzymały. Muszę zabrać dwie pary kół. Koła startowe podróżują w pokrowcach powieszone na siodełku. W sumie nie jest źle. Wysiadam na dworcu głównym i idę do hotelu. Melduję się. Proszę o pokój położony jak najdalej od restauracji. To sobota będzie wesele. Będzie się działo. Będzie radośnie. Ja jednak mam w planach się wyspać. Pokój jest fajny, duży, z dużą łazienką. Czytaj dalej 226111211 – magiczna liczba

TriTour – Borówno-Bydgoszcz

Dwa tygodnie spokojnego, lekkiego treningu i wyjazd do Bydgoszczy. Tradycyjnie jadę pociągiem do stacji Bydgoszcz Leśna. Tym razem nocleg mam w hotelu Zawisza, bliżej się już nie da. Rejestracja, odprawa, spotykam Krzyśka P., poznaję jego rodzinę. Dawno się nie widzieliśmy. Wspominamy czasy wybiegań w Marysinie. Czas leci. Jedziemy odwieźć rowery do T1 w Borównie. Czytaj dalej TriTour – Borówno-Bydgoszcz

Dwieście Dwadzieścia Sześć

„Innym powodem jest to, że bardziej od maratonów zainteresowałem się triatlonem. Triatlon, rzecz jasna, obejmuje, oprócz biegania, pływanie i jazdę na rowerze. Bieganie nie stanowi dla mnie problemu, ale chcąc opanować dwie pozostałe dyscypliny, musiałem poświęcić więcej czasu na trenowanie pływania i kolarstwa. Pływanie zaczynałem od początku, ucząc się odpowiedniego stylu, podobnie było z jazdą na rowerze – musiałem opanować technikę i wytrenować właściwe mięśnie”

Haruki Murakami

Ostatni dzień sierpnia, sobota. Jadę pociągiem do Bydgoszczy dość wcześnie. Docieram na stadion przed otwarciem biura. Zjadam drugie śniadanie. Pierwsze namioty na ekspo już stoją, kolejne są rozstawiane. Przeglądam asortyment, kupuję żele i batony. W biurze pojawiam się jako jeden z pierwszych. Odbieram pakiet startowy. Czekam na odprawę, po której jadę do hotelu.

Czytaj dalej Dwieście Dwadzieścia Sześć