I Visegrad Maraton

Gdy tylko pojawiła się informacja o zorganizowaniu tego maratonu wiedziałem, że muszę tam być. Góry i bieganie to dwie moje wielkie pasje. Z uwagi na odbywający się dwa tygodnie później „III Bieg Rzeźnika” postanowiłem potraktować ten maraton jako ostatnie długie wybieganie.

zd00Do Rytra dotarłem w sobotę koło południa wraz ze sporą grupą znajomych biegaczy. Po wyjściu ze stacji udaliśmy się w stronę mety, skąd odjeżdżały busy do biura zawodów zlokalizowanego w miejscowości Vyžne Ružbachy. Po przejściu kilkuset metrów wypatrzyliśmy na chodniku napis „40km”, tuż za nim skręciliśmy w prawo, by po przejściu przez tory idąc cały czas pod górę dotrzeć do „Perły Południa”, gdzie czekał na nas bus. Czytaj dalej I Visegrad Maraton

Moje pierwsze biegi

Zawsze uwielbiałem chodzenie po górach, ale gdy w wakacje 2002 r. ważyłem 98 kg nawet chodzenie przestało być dla mnie przyjemnością. Szczególnie deprymujący był dla mnie fakt, że mój 12 letni syn spokojnie idąc znikał przede mną na szlaku, a potem czekał przez półgodziny. Wiedziałem, że się ze mną nudzi. Zdałem sobie sprawę, że muszę coś zrobić, albo schudnę, albo koniec z górami. Czytaj dalej Moje pierwsze biegi