Susz 70.3

21 czerwca. Wsiadam w pociąg, wieszam rower na haku i jadę do Susza. Byłem dość wcześnie więc najpierw się zakwaterowałem, spakowałem sprzęt na zmiany i później poszedłem do biura zawodów. Pobrałem pakiet, wprowadziłem rower do strefy i wysłuchałem odprawy.22 czerwca. Wstałem przed siódmą, zjadłem lekkie śniadanie, poszedłem do strefy dopompować koła, wstawić bidon, rozłożyć sprzęt. Czas leciał szybko. Wcisnąłem się w piankę i przed 9:00 wypłynąłem na start. Start z wody to dla mnie nowość, ustawiam się z tyłu, znam swoje możliwości, leżę na plecach (w piance to naprawdę łatwe) i czekam na sygnał do startu. Zaczyna się odliczanie i ruszamy. Widząc „wiatraki” przed sobą cieszę się z wyboru pozycji startowej. Pomału robi się luźniej, trochę przyspieszam by wejść w wolną strefę. Płynie mi się świetnie. Mijam kolejną boję, jeszcze jeden nawrót i prosto do wyjścia na brzeg. Wbiegam do strefy, patrzę na czas z niedowierzaniem 43:34. Niezdarnie próbuję pozbyć się pianki, zakładam kask i buty, wybiegam z rowerem na trasę.

Triathlon Susz
Triathlon Susz

Wskakuję na siodło i jadę. Lekki podjazd, trochę zakrętów i „słynna” kostka brukowa, na zjeździe nieźle telepie, lekko hamuję. Wyjeżdżam z miasta, skręt w prawo, agrafka.  Jadę. Lekkie wzniesienia zmieniają rytm. Staram się trzymać prędkość nieco ponad 30 km/h. Jadę, kolejna agrafka i powrót do miasta. Wymieniam bidon, znów wpadam na kostkę. Czuję się pewniej, jadę ciut szybciej, ale ostrożnie. Próbuję utrzymać równe tempo. Ostatnia pętla, bidon, kostka …, jadę. Podjazdy się stają bardziej strome 😉 Na zjazdach, staram się nieco nadrabiać. Ruch jest zamknięty, jadę odważniej, czasami licznik przekracza 50 km/h (max 56). To dla mnie też nowe doświadczenie. Zsiadam z roweru (2:57:00), próbuję truchtem wbiec do strefy. Odstawiam rower, kask, zmieniam buty (przydałby się jakiś stołek).

Ruszam do biegu. Pomału nogi zaczynają współpracować. Podbieg na rynek. Kurtyna wodna i zbieg nad jezioro. Jest bardzo gorąco. Na szczęście jest dużo punktów z piciem. Biegnę, mijają kolejne pętle. Wpadam na metę (1:45:51), czas łączny 5:34:16. Jestem bardzo zadowolony, choć oczywiście czuję pewien niedosyt. Wiem, że mam co poprawiać.

Porównując wynik do Borówna 2008 progresja jest niezła, ponad 54 minuty. Oczywiście wynika to z tego, że wtedy byłem nastawiony na biegi ultra, a teraz postanowiłem skupić się na triathlonie. To wszystko miało w tym swój udział.

zdjęcia serwis 2013.triathlon.susz.pl