Rzeźnik no 6

Początek czerwca, Bieszczady, 3 nad ranem idziemy na start w Komańczy. to już mój szósty Bieg Rzeźnika. Tym razem biegnę z Wojem – Lechitą. Plany ambitne, mocny początek, do Cisnej. Później długie podejście na Okrąglik. Zaczyna boleć mnie biodro, nie mogę utrzymać tempa. Smerek i Połoniny to prawdziwa mordęga. Tylko dzięki determinacji i pomocy Woja po 13 godzinach docieram do mety w Ustrzykach. Nie martwię zbytnio bo znam przyczynę. To skutek urazu sprzed dwóch tygodni po potrąceniu przez samochód. Jechałem ulicą do pracy. Z drugiego kierunku samochód skręcał na stację benzynową. Zatrzymał się przy osi jezdni. Gdy przejeżdżałem przed maską ruszył. Kierowca mnie nie zauważył. Wiem, że miałem dużo szczęścia, prędkość była mała, a ja dość szczęśliwie wylądowałem na masce. Pozostały siniaki i potłuczenia, ale to nic poważnego.

zdjęcia serwis biegrzeznika.pl