Chomiczowka 2017

Pozamiatane

Po przyzwoicie przepracowanym grudniu zakończonym 36 kilometrowym wybieganiem w sylwestra przyszedł czas na mocny styczeń. Rok rozpocząłem tradycyjnie jadąc z Kaziem na organizowany przez Basię „Guzik z Pętelką”. Potem koncentracja na treningach przeplatanych startami. Falenica poprzedzona trzema treningowymi pętlami, mocny Bieg Noworoczny w Parku Skaryszewskim i zwycięstwo w kategorii, a wszystko przy mroźnej zimowej aurze. W połowie miesiąca tradycyjnie Bieg Bielan i Chomiczówki. Jak zawsze fantastyczna atmosfera i perfekcyjna organizacja przyciąga biegaczy z całego kraju. Na ten weekend zrobiło się ciepło i można było spokojnie cisnąć. Czas uzyskałem może nie najlepszy, ale zgodny z planem, w którym starty wypadają po długich wybieganiach. Jest dobrze, czuję moc.

Falenica 2017 - Lechici
Falenica 2017 – Lechici

Kolejny tydzień, druga Falenica i wyluzowanie przed docelowym startem. Środa, koło południa zaczynam kaszleć, z pracy wracałem już z gorączką. Wiedziałem, co to oznacza. Jest już pozamiatane. Rzutem na taśmę staram się lekami przeciwgrypowymi i domowymi sposobami stłumić infekcję w zarodku. Nic z tego, wirus okazał się silniejszy. W sobotę, gdy startuje „Zamieć” ja czekam w kolejce do lekarza. Tydzień antybiotyku, kolejny na dojście do siebie. Dziś wyszedłem potruchtać, ale z ze startu w Falenicy rezygnuję, w aktualnej formie walka z wydmą nie ma sensu. Cóż, trzeba zapomnieć o tym co minęło i skupić się na dalszych planach.

zdjęcie nagłówkowe Bieg Chomiczówki z serwisu maratonczyk.pl