piećdziesiątka

Pięćdziesiątka

„Nie jestem w żadnym razie doskonałym biegaczem. Znajduję się na zwykłym może nawet bardzo przeciętnym, poziomie. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, czy byłem, czy nie byłem lepszy niż wczoraj. W biegach długodystansowych jedynym przeciwnikiem, jakiego ma się do pokonania, jesteśmy my sami i to, jacy byliśmy wczoraj. Jednak odkąd przestałem być czterdziestolatkiem, ten system samooceny ulega stopniowej zmianie. Mówiąc wprost nie jestem już w stanie pobić własnych rekordów.”

Haruki Murakami

W październiku 2012 stałem się prawowitym zawodnikiem kategorii M50, a 11 maja 2013 zgodnie z tradycją Lechitów (bieg powinien się odbyć w przeciągu roku) pobiegłem swoją „pięćdziesiątkę” wchodząc tym samym do elitarnej kategorii „Starszych Panów”.

Haruki Murakami "O czym mówię kiedy mówię  o bieganiu"

Bieg rozpocząłem w Parku Skaryszewskim, by po kilku pętlach pobiec do Zielonki i pokonać pozostałe kilometry na tradycyjnych trasach treningowych Lechitów, z metą na górce i honorową pętelką. Na całej trasie towarzyszyli mi przyjaciele, biegiem lub na rowerach. Wśród nich nie zabrakło Basi, z Muzyką zawsze weselej. Pięćdziesiąt kilometrów to dużo, ale ani jednego nie biegłem sam. Towarzystwo sprawiło, że był przyjemny, lekki. Czas upłynął w mgnieniu oka. W tym miejscu chcę podziękować szczególnie tym Lechitom, którzy pomogli mi w organizacji całego przedsięwzięcia. Na pamiątkę tego wydarzenia otrzymałem od naszego Prezesa książkę Haruki Murakami „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Jest ona dla mnie bardzo ważna, bo znalazłem w niej odpowiedzi na wiele pytań, których nawet nie chciałem sobie zadawać. Na wstępie jeden z istotniejszych dla mnie cytatów. Inne jeszcze się pojawią.

Ostatni dzień maja X Bieg Rzeźnika (mój siódmy). Biegłem po raz trzeci z Basią. Postanowiliśmy razem uczcić jubileusz. Z założenia spokojnie. Oboje się nie spieszymy. Chcemy powspominać. Nacieszyć się trasą. Podziwiać Bieszczadzkie widoki. Mnie też zależy na tym by nie zakłócić zbytnio treningu pod triathlon.