Od Falenicy do Chełmży

W roku 2004 postanowiłem przebiec dwa maratony – jeden na wiosnę, drugi na jesień. Co do jesieni nie miałem wątpliwości, to będzie Warszawa, ale na wiosnę miałem spory problem. W okresie od marca do maja jedyny termin jaki mi pasował to 16 maja. Pech, żadnego maratonu w tym terminie, przynajmniej w kraju. Na szczęście znalazłem maraton w Wiedniu i mogłem zrealizować marzenie. Do tego była to okazja do startu w dużej imprezie.

Zimowe Biegi Górskie
Zimowe Biegi Górskie

Zapisałem się rozpocząłem okres przygotowań. Celem było poprawienie wyniku z debiutu. Trenowałem regularnie, pięć nawet sześć razy w tygodniu. Przebiegałem dystanse 80 do 100 km tygodniowo.  Początek roku to moje pierwsze zimowe starty. Zorganizowany przez pasjonatów biegów na orientacje cykl Zimowych Biegów Górskich w Falenicy okazał się prawdziwym przebojem.  Trasę poprowadzono leśnymi duktami na wydmie. Pętla ma długość 3333 m, a suma podbiegów wynosi 85 m. Jest bardzo wymagająca. Wąskie odcinki, Ścieżki kluczące między drzewami. Leśne podłoże, wystające spod śniegu korzenie. Wymaga ogromnej koncentracji.

Zimowe Biegi Górskie
Zimowe Biegi Górskie

Zawodnicy mają do wyboru trzy dystanse 3333, 6666 i 9999. Czyli jedna, dwie lub trzy pętle. Ja postanowiłem startować na 9999 m, a Bartek 3333 m. Biuro zawodów znajduję się w pobliskiej szkole, gdzie można się przebrać, umyć i gdzie po biegu jest serwowana gorąca herbata. W zimowych warunkach takie zaplecze jest bardzo ważne. Start i meta znajdują się na przełęczy, tzn. na ul. Przełęczy.  Na skrzyżowaniu z ul. Kłodzką. To tak naprawdę są dwie piaszczyste drogi prowadzące skrajem lasu. Truchtem dobiegamy ze szkoły. Ustawiamy się przed wyznaczoną linia i czekamy na sygnał startera. 

Zimowe Biegi Górskie
Zimowe Biegi Górskie

Odliczanie i ruszamy. Od razu za linią startu rozpoczyna się podbieg (1) na wydmę. Po osiągnięciu grzbietu skręcamy ostro w prawo by zbiec wąską ścieżką między drzewami. Lekkie wypłaszczenie skręt w lewo i tym razem nieco bardziej stromym podbiegiem (2) wracamy na grzbiet wydmy. Krótki odcinek grzbietem i zbiegamy na drugą stronę. Tu docieramy na skraj Aleksandrowa. Krótki odcinek wzdłuż płotu to jedyny bezpośredni kontakt z cywilizacją na tej trasie ;-). Dalej biegniemy równolegle do wydmy. Mijamy oznakowany pierwszy kilometr. Biegniemy nieco szerszym duktem wśród drzew. Ostry skręt w schodzącą z góry ścieżkę, która stromym stokiem wprowadza nas na grzbiet (3). Po kilkudziesięciu metrach zbiegamy przecinając dukt prowadzący bezpośrednio od linii startu. Znowu płaski kręty odcinek, między drzewami. Kolejny podbieg (4) i długi łagodny zbieg do Morskiego Oka. To urokliwe maleńkie oczko wodne na skraju lasu i zabudowań.

Zimowe Biegi Górskie
Zimowe Biegi Górskie

Przy jeziorku skręcamy w lewo na kolejny podbieg (5). Mijamy drugi kilometr i przebiegamy przez grzbiet na drugą stronę. Dobiegamy do szerokiej leśnej drogi. Skręcamy na kolejny podbieg (6).  Tutaj znajduje się najbardziej piaszczysty odcinek. gdy nie ma śniegu najbardziej daje się we znaki. Ostatni odcinek grzbietem między sosnami, skręt w prawo i stosunkowo długi zbieg dość szeroką drogą. Na dole wbiegamy w krętą wąską ścieżkę i klucząc między drzewami dobiegamy do ostatniego podbiegu (7). Wąską ścieżką osiągamy grzbiet wydmy w miejscu szerokiej polany i od razu skręcamy ostro w prawo w szeroki prosty dukt. W zależności od tego jaki wybraliśmy dystans i ile mamy za sobą okrążeń, albo wbiegamy prosto na metę albo skręcamy w lewo i przecinając linię startu wybiegamy na kolejne okrążenie.

Półmaraton Marzanny
Półmaraton Marzanny

W połowie stycznia pobiegłem na dystansie 15 km w XXI Biegu Chomiczówki. W lutym rozpocząłem starty w Grand Prix Warszawy w lesie Kabackim. Tak rozpocząłem swój pierwszy pełny sezon przygody ze sportem.

Wiosnę przywitałem 21 marca na Krakowskich Błoniach w I Półmaratonie Marzanny „z dystansem do wiosny”. Ponieważ przy okazji był organizowany bieg dla młodzieży pojechałem razem z synem. Początkowo była piękna wiosenna pogoda. Pojechaliśmy wcześnie rano.

Półmaraton Marzanny
Półmaraton Marzanny

Na błonia z dworca dotarliśmy piechotą przechodząc przez stare miasto. Nie spieszyło się nam, była okazja pozwiedzać. Najpierw startowali młodsi. Było też topienie Marzanny Rudawce. Gdy ruszył półmaraton nadciągnęły ciężkie ołowiane chmury i rozpętała się ulewa. Pierwszy raz miałem okazję biegać w takich warunkach. Uzyskany czas 1:34:30 był moją  nową życiówką i potwierdzeniem, że przygotowania do maratony idą w dobrym kierunku.

Półmaraton w Chełmży
Półmaraton w Chełmży

Weekend majowy spędziłem oczywiście na biegowo. Pierwszego maja pojechałem z Bartkiem na Półmaraton w Chełmży. Urokliwe miasteczko przywitało nas piękną słoneczną pogodą. Odebraliśmy pakiety. Pokręciliśmy się po rynku i najbliższej okolicy. Punktualnie o 9:00 wystartował półmaraton. Z rynku ulicami miasteczka dość szybko wybiegliśmy na szosę. Trasa prowadziła dookoła Jeziora Chełmżyńskiego. Słońce grzało, ale dość silny wiatr sprawiał, że nieczułe się tego tak bardzo. trasa okazała się dość pofałdowana i zweryfikowała nieco moje wcześniejsze plany. Życiówki nie było, ale zabrakło niewiele. Wracając zatrzymaliśmy się na kilka godzin w Toruniu, by trochę pozwiedzać to piękne miasto.

Półmaraton w Chełmży
Półmaraton w Chełmży

Ostatnim sprawdzianem przed maratonem był bieg Bieg Konstytucji 3 Maja. Start znajdował się na ulicy Jazdów. Biegliśmy kładką nad Trasa Łazienkowską i do Placu na Rozdroży, by zbiec Agrykolą, okrążyć Kanał Piaseczyński i wrócić do mety przy Belwederze. Czas 20:18 na 5 km dystansie z ciężkim podbiegiem na ostatnim kilometrze dodał  mi pewności siebie. Byłem pełen optymizmu przed startem w Wiedniu.