2 Dziesiątka Babicka

Dziesiątka Babicka

Nie planowałem tego startu, zastanawiałem się nad nim, ale wypadał w okresie, w którym w planie treningowym miałem długie wybiegania. Los jednak chciał inaczej. Gdy pojawiłem się w drużynie „Biegnij z ProService” okazało się, że jedna z osób nie może wystartować i potrzebne jest zastępstwo. Miałem ochotę tam pobiec i uznałem, że wplotę to w plan i po rozsądnej dyszce nabiegam brakujące kilometry. Taki był plan, a życie …

… zawsze rządzi się swoimi prawami.

Tuż po starcie

Po ostatnim weekendzie czułem się mocno utupany. Długie wybiegania, 53 km w sobotę i 35 w niedzielę dały mi się we znaki. Poniedziałek – lekki dojazd rowerem do pracy i na powrocie basen z akcentem na jacuzzi. Wtorek powrót z pracy biegiem. Jakoś ciężko. Środa trening z grupą po okiem Lubomira. Trener zadaje mi kilometrówki. Pierwszy w tempie 4:15. Nie mogę złapać rytmu, na szczęście nie biegnę sam. Pierwsza wychodzi za szybko. Kolejne mają być coraz mocniejsze. Staramy się wyczuć tempo. W efekcie ostatnia kilometrówka 3:58 bez większego problemu. W grupie jest moc. Wspólnie się motywujemy i jest łatwiej.

Na trasie

Czwartek spokojne rozbieganie. Piątek wolne. Sobota, bieg jest późno można się wyspać.

Wszystko zaplanowane co do minuty, a życie …
… zawsze rządzi się swoimi prawami.

Gdy dojeżdżam na pętlę Os. Górczewska właśnie wyjeżdża autobus, którym miałem jechać do Starych Babic. Następny za pół godziny. Trochę za późno. Siadam na chwilę na przystanku, bluzę i spodnie dresowe pakuję do plecaka. Ruszam. To tylko trochę ponad 4 km. Będzie dobra rozgrzewka. Blizne Łaszczyńskiego, Lubiczów, Latchorzew i Nowe Babice. Skręt w prawo, Rynek. Gra dęta orkiestra. Zaczynają się biegi dla dzieci. Dobiegam do szkoły, odbieram pakiet. Rozciągam się czekając na resztę grupy. Czas leci szybko.

Finisz

W końcu się zbieramy. Zakładam firmową koszulkę. Ruszamy na start. Ostatnie zdjęcie i biegnę ustawić się przed startem. W tłumie spotykam Bogdana. Kilka słów, odliczanie i start.

Ruszamy spokojnie. Liczy się czas netto. Za bramą zaczynam pomału wyprzedzać. Mijam balony na 50, a potem te na 45 minut. Biegnę. Lekko z górki opuszczamy rynek. Szeroka ulica, wiatr nieco daje się we znaki. Staram się gonić balony na 39:59.

Oznakowanie widzę dopiero na 3 km. Czas jest świetny. Zastanawiam się czy nie za mocno. Postanawiam grać Vabank. Wóz, albo przewóz. Ciągnę. Ostry skręt w prawo. Głośny doping. 4 km. Wiatr w plecy. Balony oddalają się nieznacznie, ale konsekwentnie. Mam ustabilizowane tempo i staram się je utrzymać. Napis na asfalcie 5 km. Patrzę na zegarek 20:15. Jest dobrze, dużo lepiej niż planowałem. Zastanawiam się czy wytrzymam, ale o czym tu myśleć. Nie ma co kalkulować, w końcu postanowiłem zagrać Vabank. Skupiam się na balonach, próbuje je gonić.

Podium M50

Mijam kolejnych biegaczy. Ciągnę. Znów ostry zakręt i znów pod wiatr. Balony konsekwentnie mi uciekają. 7 km staram się przyspieszyć, rozpocząć długi finisz. Skręt w prawo, punkt odżywczy i tylko 2 km do mety. Adrenalina buzuje w żyłach. Wiem, że mnie stać na złamanie 41 minut.

Trofeum

Wyłania się wieża kościoła, jest już blisko. Zaczyna się lekki podbieg. Napieram. Podbiegi to w końcu moja mocna strona. Wyprzedzam kilka osób. Szeroki łuk i brama mety. Czas na zegarze 40 z małymi sekundami. Jeszcze sto metrów. Cisnę, wydłużam krok, staram się urwać każdą sekundę. Wpadam na metę. Medal, woda, chwila wytchnienia. Czas na stoperze poniżej 41. Jest super. Pojadam makaron. Robert wpada na metę, a po chwili kolejni zawodnicy z „Biegnij z ProService”. Wymieniamy wrażenia, gratulujemy życiówek, padło ich sporo. Słonko przyświeca. Impreza wciąż trwa. Stoimy rozmawiamy. Zaczyna się dekoracja zwycięzców. Odbieram sms z wynikiem. Czas 40:36 i trzecie miejsce w M50. Niesamowite. Spiker wyczytuje moje nazwisko. Wchodzę na scenę przy gromkim aplauzie drużyny. To fantastyczny moment.

W grupie jest moc.

Biegnij z ProService

Idziemy do szkoły odebrać depozyt. Ostatnie pamiątkowe zdjęcie. Wszyscy ruszają do samochodów, ja w drugą stronę. Zapinam plecak i biegnę w kierunku Łosiowych Błot, trzeba dokończyć trening. W końcu plan jest najważniejszy 😉

zdjęcia z biegu serwis FotoMaraton.pl