Czarna Hańcza

Po Sudeckiej Setce poczułem się zmęczony. Zwolniłem, zmniejszyłem dystanse do maksymalnie kilkunastu kilometrów. Zbliżał się urlop, wyjazd na pojezierze Suwalsko-Augustowskie. W planach był spływ kajakowy Czarną Hańczą. Wiedziałem, że tam odpocznę, więc póki co nadal startowałem.

Czarna Hańcza
Czarna Hańcza

Najpierw dziesiątka w Parku Moczydło. Później na Młocinach w II Mistrzostwach SBBP na 10 km w niekonwencjonalnej formule. Przed startem należy zadeklarować czas w jakim planuje się dobiec. Startuje się z handicapem w odstępach zgodnych z zadeklarowanym czasem, od najwolniejszego do najszybszego. W efekcie potencjalnie najszybszy staruje ostatni i wszystkich goni.  Na mecie robi się tłoczno, bo przynajmniej w teorii wszyscy finiszują razem. To bardzo ciekawy pomysł. W kategorii najmniejszego ściemniactwa wygrywa ten kto potrafił z największą dokładnością przewidzieć swój czas na mecie. Ja zadeklarowałem czas 46 minut, a przybiegłem w 46:04 zajmując trzecie miejsce. Ostatnim przed wakacjami start w kolejnym biegu z cyklu GrandPrix Warszawy na Kabatach i Bieg Lechitów w Zielonce.

Wigry
Wigry

W lipcu wybrałem się z synem na spływ kajakowy szlakiem Czarnej Hańczy. To mi było potrzebne 10 dni bez biegania. Przemieszczamy się przy pomocy rąk. Pełny luz, kąpiele w zimnej wodzie i sauny znakomicie pomagają mi się zregenerować. Jedziemy do Augustowa. Tam wypożyczamy kajaki i razem z nimi zostajemy przewiezieni do Wigier.

Czarna Hańcza
Czarna Hańcza

Tam mamy pierwszy nocleg. Wieczorem zwiedzamy pokamedulski klasztor. Rano pakujemy się spokojnie zjadamy śniadanie i wypływamy. Kajaki nie są przeciążone, bo nasze rzeczy zostaną przewiezione przez organizatora na następny nocleg. Wypływamy na jezioro Wigry. Pogoda jest piękna, ciepło, słoneczko grzeje. Lekki wiatr, delikatna fala. Jezioro jest imponujące. Płyniemy nie oddalając się zbytnio od brzegu. Po około kilometrze wpływamy w przesmyk prowadzący do Jeziora Postaw. Mijamy Czerwony Folwark i wpływamy w meandry Czarnej Hańczy.

Czarna Hańcza
Czarna Hańcza

Kolejne dni mijają leniwie. Całość jest tak zorganizowana, że my sobie spokojnie płyniemy, nasze rzeczy są przewożone z biwaku na biwak. Na poszczególnych postojach czekają na nas różne atrakcje. Sauna, obiadokolacje z ciekawymi regionalnymi potrawami, nocleg na sianie. Niesamowite widoki, dzika przyroda, brak pośpiechu. To wszystko sprawia, że doskonale odpoczywam. Tak po kilku dniach dopływamy do Kanału Augustowskiego. Dalej płyniemy kanałem, który sam w sobie jest niezwykłą konstrukcją. Dzięki systemowi śluz i połączeń między jeziorami łączy Czarną Hańczę z Augustowem. W całym swoim zamyśle łączy dopływy Wisły z Niemnem. Celem jego budowy było połączenie Wisły z Bałtykiem z pominięciem Prus. Ostatni nocleg mieliśmy na jeziorze Studzienniczym, ze wspaniałą wystawną kolacja kolacją. Impreza była bardzo udana. To wspaniała przygoda. Udało mi się nawet troszkę popływać w jeziorach.

Śluza na Kanale Augustowskim
Śluza na Kanale Augustowskim

Po powrocie tydzień treningów wprowadzających w drugą część sezonu i wyjazd na tydzień z Marzenką i Bartkiem nad morze do Dziwnówka. Biegamy trochę po plaży, trochę po lesie. Pogoda była ładna, ale czasami dość wietrzna i wysoka fala uniemożliwiała pływanie. Raz nawet wypożyczamy z Bartkiem rowery by się godzinkę przejechać po lesie.