Sieraków i Susz, dwie skrajności

Zima jak zwykle, trening rowerowy w domu, spinning, biegi i nieco więcej niż dotąd pływania. W Falenicy w tym roku nieco szybciej, ale bez dodatkowych kilometrów. Wiosenne sprawdziany, Bieg Chomiczówki – 15 km z życiówką 1:03:34. Udany półmaraton w Wiązownej (1:32:01). Później dopadło mnie przeziębienie i nieco słabiej poszło w Półmaratonie Warszawskim (1:34:15). Na otwarcie sezonu Orlen Maraton – 3:26:39. W maju Ekiden. Przerywane problemami ze zdrowiem treningi, nie mogłem się pozbyć przeziębienia. Czytaj dalej Sieraków i Susz, dwie skrajności

TriTour – Przechlewo

W kolejnym tygodniu trzy lekkie treningi pływanie, bieganie i rower. W piątek wyruszam do Człuchowa, gdzie mam nocleg przed startem w Przechlewie. Ze stacji do hotelu dojeżdżam ok 1,5 km na  rowerze. Zostawiam rzeczy w hotelu, idę rozejrzeć się po okolicy i zrobić jakieś zakupy.  Jak zwykle przed startem wszystko spokojnie przygotowuję, pakuję plecak i kładę się wcześnie. Czytaj dalej TriTour – Przechlewo

TriTour – Borówno-Bydgoszcz

Dwa tygodnie spokojnego, lekkiego treningu i wyjazd do Bydgoszczy. Tradycyjnie jadę pociągiem do stacji Bydgoszcz Leśna. Tym razem nocleg mam w hotelu Zawisza, bliżej się już nie da. Rejestracja, odprawa, spotykam Krzyśka P., poznaję jego rodzinę. Dawno się nie widzieliśmy. Wspominamy czasy wybiegań w Marysinie. Czas leci. Jedziemy odwieźć rowery do T1 w Borównie. Czytaj dalej TriTour – Borówno-Bydgoszcz

TriTour – Piła

Tour de Tri Piła, dla mnie zupełna nowość, zawody jedyne w swoim rodzaju. Do hotelu dojechałem z dworca na rowerze ok. 10 km, zakwaterowałem się i poszedłem do biura zawodów. Pierwszy start to czasówka – 400 m pływanie, 8 km rower i 3 km biegu. Niewiele i w tym sęk, nie jestem sprinterem. Start indywidualnie co 30 sek. Pływanie tragicznie 13:34, podkusiło mnie by płynąć bez pianki, rower 13:10 (średnia 36,5) jestem zadowolony. Bieg – byłoby niemożliwie dobrze 10:12 (3:24) gdyby nawrotka nie była za wcześnie i dystans sporo skrócony (ok 2,5). W sumie 41:20. Czytaj dalej TriTour – Piła

TriTour – Poznań

Przede mną Poznań, mam trzy tygodnie i zgodnie z planem koniec spinnigu i dużo szosy. Ręka już prawie nie boli, a kiedy jadę leżąc na lemondce, czuję się komfortowo. Paradoksalnie dzięki złamaniu poprawiam pozycję na rowerze. Piękna pogoda sprzyjała treningom i czas do kolejnego startu zleciał błyskawicznie. Do Poznania przyjechałem w sobotę, przejechałem rowerem na Maltę, odebrałem pakiet, wstawiłem rower do strefy i pojechałem do hostelu. Spałem jakoś nie spokojnie, często się budziłem i wstałem sporo wcześniej niż planowałem, wcześniej dotarłem do strefy. Czytaj dalej TriTour – Poznań