Bosphorus Cross-Continental Swimming Race

Pomysł zaszczepił mi jeden z Matersów, Marcin Dukała. Początkowo traktowałem to jako ciekawostkę, coś co dla mnie jest niedostępne. Dystans 6,5 km i limit 2 godziny. Mnie 3800 m zajęło 1:55. Fakt bojkę wiatr spychał i było więcej, ale o ile 200-300 m? Czytam opisy, oglądam film. Sam pomysł płynięcia z Azji do Europy mnie fascynuje. Z wyników wychodzi, że najlepsi pływacy (czasy zwycięzców 39-47 minut) biją rekordy świata na każdym kilometrze. To efekt silnego prądu, jaki płynie przez cieśninę. Konsultuję się jeszcze z Andrzejem Skorykowem i trenerami z basenu. Uważają, że dam radę. Jeszcze przede mną ponad pół roku treningu, warto spróbować.

Pomimo, że jestem już zapisany na pełny dystans w triathlonie Bydgoszcz-Borówno postanawiam ten rok poświęć z większym naciskiem na pływanie. Zwiększam treningi pływackie do trzech w tygodniu. Dwa razy z Mastersami i raz samemu. Tygodnie mijają, zbliża się dzień zapisów. Trzeba być czujnym bo zwykle trwają tylko kilka minut.

Certyfikat
Certyfikat

Kilka dni wcześniej zakładam na stronie http://bogazici.olimpiyatkomitesi.org.tr/ konto. Nadchodzi godzina startu zapisów. Loguję się, wybieram zawody, wypełniam dane karty, ok i …

Nastąpił nie oczekiwany błąd serwera spróbuj ponownie.

Loguję się, wybieram zawody, podaję dane karty i …

… i tak kilka razy.

W końcu po kolejnej próbie nie mogę się już zalogować. Myślę, marzenia prysnęły, już się w tym roku nie uda. Wieczorem stwierdzam stan kasy na karcie, wchodzę na stronie i widzę, że przy każdej próbie zapisu schodziło z karty wpisowe 50€. Dzwonię zaniepokojony do banku na infolinię. Pani mnie uspakaja. Mówi żebym poczekał 48 godzin, na pewno coś się wyjaśni. W sumie słusznie. Organizatorem jest Turecki Komitet Olimpijski, robią to od lat. Można mieć do nich zaufanie. Gdy rano się budzę w skrzynce czeka mail z przeprosinami i wyjaśnieniem, że moje zgłoszenie zostało przyjęte, a nadmiarowe środki zostaną odblokowane wciągu 24 godzin. I tak faktycznie było.

Morze Marmara
Morze Marmara

Jestem na liście. Teraz mi pozostaje już tylko trenować.

Miesiące mijają. Starty kontrolne wychodzą dobrze. Nadchodzi końcówka lipca. Samolot kołuje na płycie Okęcia. Wzmożony ryk silników i jestem w powietrzu.

Stambuł wita mnie upalną pogodą. Z lotniska metrem, a potem tramwajem jadę do starego miasta.

Hagia Sofia
Hagia Sofia

Wysiadam przy Hagia Sofia, skręcam na plac Sułtana Ahmeda przed Błękitnym Meczetem. Tu w czasach Rzymskich znajdował się Hipodrom Konstantynopola.

Obelisk Egipski (XV p.n.e)
Obelisk Egipski (XV p.n.e)

Na nim znajdują się najstarsze zabytki. Kolumna wężowa (479 p.n.e.) przywieziona ze Świątyni Apollina w Delfach, Obelisk Egipski (XV p.n.e) ze Świątyni Boga Amona w Karnaku, Obelisk Konstantyna (IV-V wiek) oraz neobizantyjska fontanna niemiecka ufundowana przez cesarza Wilhelma II.
Miasto robi na mnie niezwykłe wrażenie. Wymieniam Euro na Liry Tureckie. Idę wąskimi uliczkami pełnymi sklepików, kawiarni, barów, restauracji do hotelu „Sultanahmet Suite Life”, w którym mam zarezerwowane noclegi. Dostaję pokój na 3 piętrze, malutki lecz sprytnie urządzony. Wygodne łóżko, klimatyzacja, tv z kablówką, łazienka z prysznicem i dostęp do wifi. W sumie to więcej niż mi potrzeba. Widok z okna na wąską ulicę, na rogu meczet Dizdariye, nad którym góruje minaret.

Park Gülhane
Park Gülhane

Jest późne popołudnie. Zostawiam rzeczy idę na spacer. Podobną drogą przez plac Sułtana Ahmeda i lekko w dół do parku Gülhane poniżej pałacu Topkapı Sarayı, który był rezydencją sułtanów. Parkowymi alejkami dochodzę na skraj skarpy, z której mogę podziwiać widok na morze, cieśninę i miasto rozłożone nad jej brzegami. Na lewo Europa i Złoty Róg, po prawej Azja. W wielu miejscach widać meczety z górującymi nad miastem minaretami. Nad cieśniną wiszą gigantyczne mosty, a w dole na wodzi panuje niesamowity, chaotyczny ruch. Przeróżne statki mniejsze i duże, wielopiętrowe wycieczkowce, kontenerowce, jakiś tankowiec. A między nimi promy, tramwaje wodne i małe łódki, jachty żaglowe. Ten ogrom robi na mnie wrażenie.

Cieśnina Bosfor
Cieśnina Bosfor

Z oddali słychać głos muezzina, wzywającego wiernych do modlitwy. Robi się ciemno. Pora zawracać. Miasto się zmienia w sztucznym świetle. Przepięknie oświetlone budynki, Hagia Sofia, Błękitny Meczet przed którym tańczy kolorowa fontanna. Przystaję robię zdjęcia.

Błękitny Meczet
Błękitny Meczet

Rano jedziemy odebrać pakiety. Płyniemy statkiem, który obwozi zawodników po jutrzejszej trasie.

Most Fatih Sultan Mehmet
Most Fatih Sultan Mehmet

Na powrocie pilot tłumaczy, jak mamy płynąć, gdzie się kierować na jaki charakterystyczny punkt by utrzymać się w nurcie i nie zejść z kursu w zatoki.

Później jedziemy na plac Taksim Meydanı. To jest współczesna część Stambułu pełna restauracji, sklepów i hoteli.

Plac Taksim Meydanı
Plac Taksim Meydanı

Rozchodzimy się po sklepikach przy İstiklal. Robimy drobne zakupy, jakieś pamiątki, coś dla rodziny. Rozstajemy się. Postanawiam jeszcze pokręcić się po okolicy i wracać tak by zobaczyć Meczet Sulejmana. Dojeżdżam autobusem do mostu Haliç Metro Köprüsü.  Most ten jest przeznaczony dla pieszych i linii metra, po środku znajduje się stacja.

Meczet Sulejmana
Meczet Sulejmana

Przechodzę na drugą stroną ponad zatoką Złoty Róg. Widok stąd jest niesamowity. Na drugim brzegu góruje meczet Sulejmana, a w dali po lewej Hagia Sofia.

Kryty Bazar
Kryty Bazar

Idę wąskimi uliczkami pod górę. Zwiedzam meczet. Schodzę ze wzgórza kierując się w stronę hotelu. Po drodze mijam uniwersytet i meczet Beyazıt. Przechodzę przez kryty bazar (Kapaliçarşi Çarşı). Tym razem do hotelu dochodzę z drugiej strony.

Rano śniadanie na dachu, przepiękny widok na morze Marmara. Na redzie statki czekają na wejście do cieśniny. Poniżej domy na stoku, schodzą kaskadą nad brzeg. Słychać pokrzykiwanie mew.

Widok z hotelowego tarasu na morze Marmara
Widok z hotelowego tarasu na morze Marmara

Spotykam się Marcinem i jego rodziną na wspólne zwiedzanie miasta. Wynajęli przewodniczkę, Polkę mieszkającą w Stambule, która nas oprowadzi. Zwiedzamy Cysternę Bazyliki podziemny zbiornik wody). Muzeum Hagia Sofia, bazylikę powstałą w IV wieku, która była niszczona i odbudowywana. Obecny kształt uzyskała w VI wieku, a minarety dobudowano w XV w. po zdobyciu Konstantynopola przez Turków i zmianie jej funkcji na meczet. Jako świątynia chrześcijańska, nosiła nazwę Kościoła Mądrości Bożej. Pałac Topkapı oraz Błękitny Meczet. Dowiadujemy się wiele ciekawych rzeczy na temat miasta i jego historii. Dzień mija szybko. Trzeba odpocząć, porządnie się wyspać. Jutro jest ważny dzień.

Pałac Topkapı - brama na drugi dziedziniec
Pałac Topkapı – brama na drugi dziedziniec

Jedziemy na start. Pogoda jak co dzień piękna, słonecznie, gorąco, znad morza wieje lekka bryza. Przed wejściem do strefy zawodów ustawiła się spora kolejka. Każdy musi przejść przez bramkę, a bagaż być sprawdzony. Cóż to dla naszego bezpieczeństwa. Na szczęście wszystko idzie sprawnie i nie trzeba długo czekać.

Kalnica - przystań
Kalnica – przystań

Wchodzimy. Znajdujemy miejsce gdzie umawiamy się na spotkanie po zawodach. Wchodzimy do kolejnej strefy dostępnej już tylko zawodników. Przebieram się, oddaję torbę do depozytu, robię rozgrzewkę, rozciągam się i czekam na wejście na statek, który zawiezie nas na start do Kalnicy po azjatyckiej stronie. Gdy statek płynie, patrzę przez okno przypominając sobie charakterystyczne punkty, o których dzień wcześniej mówił pilot.

Przybijamy do brzegu.  Do statku jest cumowany pomost, z którego będziemy startować. Nie trzeba się spieszyć, na nim jest mata systemu pomiaru czasu, który liczony jest netto. Najpierw startują niepełnosprawni, a po nich kolejni zawodnicy. Nikt się nie spieszy, nie przepycha, tak by po wskoczeniu do wody każdy zdążył dopłynąć bezpiecznie.

Most Fatih Sultan Mehmet
Most Fatih Sultan Mehmet

Nadchodzi moja kolej. Wskakuję, odpływam. W głowie powtarzam wczorajsze wskazówki. Najpierw kieruję się na pylon mostu po prawej stronie, przy brzegu Europy. Płynę. Po paru chwilach odczuwam nieznacznie chłodniejszą wodę. To znaczy, że właśnie wpłynąłem w prąd. Nie przypuszczałem, że to poczuję na szczęście za namową Andrzeja zdecydowałem się płynąć bez pianki. Jeszcze kilka ruchów i zmieniam kierunek. Teraz płynę na środek mostu. W okół robi się pusto. Większość zniknęła gdzieś z przodu, a reszta się rozpłynęła na boki. Przepływam pod mostem.

Galatasaray Spor Kulübü Adası
Galatasaray Spor Kulübü Adası

Dalej kieruję się na najniższy punkt linii wysokiego napięcia. Wpływam w rejon, gdzie jest najszersze miejsce po obu stronach zatoki do najbliższego brzegu jest ok kilometra. Płynę. Staram się co dziesięć cykli korygować kierunek. Wrażenie jest niesamowite. Bosfor zupełnie pusty, bez statków, łodzi. Raz w roku na cztery godziny cieśnina jest zamykana, oddawana we władanie pływakom. Nad nami czuwa helikopter i drony. Płynę. Po prawej mijam wyspę z basenem i restauracjami będącą własnością klubu Galatasaray Stambuł. Łatwo ją poznać po charakterystycznych flagach. Pamiętam, że nie wolno się do niej zbliżyć, bo wewnątrz zatoki jest prąd przeciwny i ciężko się z niego wydostać.

Boğaziçi Köprüsü - most Bosforski, po prawej białe namioty przy mecie
Boğaziçi Köprüsü – most Bosforski, po prawej białe namioty przy mecie

Płynę kierując się na ostatni most. Wiatr jest przeciwny, zrobiła się większa fala. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Rytm fal mi pasuje do cyklu kraula. Na grzbietach się można lepiej rozejrzeć po okolicy. Teraz kieruję się już wprost na metę. Po obu stronach widzę coraz więcej osób. Wszyscy płyną do jednego punktu. Blisko nadbrzeże. Tłum kibiców. Trybuna, pomost, drabinka. Ktoś pomaga mi wyjść. Przez chwilę mi się kręci w głowie. Czuję się trochę jakbym zszedł ze statku po wielogodzinnym rejsie.

Z Marcinem na mecie
Z Marcinem na mecie

Idę odebrać depozyt, umyć się, przebrać. Staję w kolejce odebrać certyfikat. Nie ma medali, to będzie pamiątka. Mój czas to 1:45:26, jest niezły, dużo lepszy niż się spodziewałem. Uplasowałem się na 1004 miejscu na 1384 mężczyzn i 1277 na 1832 osoby, które ukończyły zawody.  W kategorii zająłem 100 miejsce na 135 zawodników. Trzeba dodać, że w tym roku prąd był nieco słabszy, a wiatr przeciwny wpychał do cieśniny fale. Najlepszym dowodem jest czas zwycięzcy 1:01:21, tak bardzo odległy od tych z poprzednich lat poprzednich i wyjątkowo duża liczba zawodników, którzy płynęli ponad 2 godziny. Wychodzę ze strefy. Odnajduję pozostałych Mastersów. Robimy zdjęcia, dzielimy się na gorąco wrażeniami. Chwila wytchnienia, umawiamy się na wieczór, rozstajemy, wracamy do hoteli.

Nadbrzeżna promenada po azjatyckiej stronie
Nadbrzeżna promenada po azjatyckiej stronie

Gdy wchodzę do hotelu portier mi gratuluje i pyta o zawody. Tutaj w Stambule są bardzo znane. Chwila wytchnienia i idę się spotkać z Iwoną, Marcinem i ich córkami. Na obiad jedziemy metrem na Azjatycką stronę. Schodzimy nad brzeg. Idziemy promenadą ciągnącą się wzdłuż wybrzeża. Bosfor znów pełen statków i łodzi. Podziwiamy widok na europejski brzeg. Nasz wzrok przyciąga maleńka wysepka z białą wieżą Leandra (Kız Kulesi). Zjadamy solidny posiłek, wracamy do metra i jedziemy na spotkanie na plac Taksim.

Widok na wieżę Leandra
Widok na wieżę Leandra

Krążymy trochę po okolicy, zaglądamy do restauracji, wysyłamy zwiadowców by zobaczyli jak wygląda taras na dachu.

Okolice placu Taksim
Okolice placu Taksim

W Stambule restauracje zwykle zajmują całe kamienice i ciągną się od parteru, aż po dach. W końcu znajdujemy taką, na której jest taras z dużym stołem i ładny widok na miasto. Czas nam upływa na wspomnieniach, rozmowach przy kuflu piwa. Robi się późno. Wracamy.

Rano się budzę wcześnie, nim wrócę na lotnisko chcę jeszcze przez chwilę popatrzeć na Stambuł  i przejść przez Bazar Egipski. Idę wąskimi uliczkami. Miasto się budzi do życia. Sklepikarze rozkładają towary. Dostawcy dowożą nowe. Im bliżej bazaru tym większy ruch, ale kupujących jeszcze nie widać.

Bazar Egipski
Bazar Egipski

Bazar Egipski (Mısır Çarşısı) z daleka poznaję po zapachu. Intensywnym zapachu przypraw. Dla mnie jest bardzo przyjemny. Lubię orientalne przyprawy, a tu jest tego mnóstwo. Kupuję trochę do domu. Schodzę pomału w stronę nadbrzeża. Zaglądam do meczetu Rüstem Paşa. Wsiadam w tramwaj. Opuszczam stary Stambuł i mijam współczesne osiedla.  Z metra wychodzę do hali portu lotniczego Atatürk Havalimanı. Szybka odprawa, kontrola paszportowa, wejście do strefy bezcłowej, czas leci szybko. Zajmuję miejsce, zapinam pasy.  Samolot się wznosi nad chmury. Kolejna wspaniała przygoda za mną.

Plac Sułtana Ahmeda
Plac Sułtana Ahmeda