Bieg Powstania Warszawskiego

Bieg Powstania Warszawskiego

Sobota początek mojego urlopu. Bardzo lubię formułę tego biegu, dlatego postanowiłem wyjechać na urlop w niedzielę. Wieczór, tysiące zawodników i kibiców. Upamiętnienie jednego z najważniejszych wydarzeń w naszej historii. Spotykam się z koleżankami i kolegami z pracy obok Pomnika Poległych i Pomordowanych na Wschodzie. Robimy kilka pamiątkowych zdjęć. Krótka rozgrzewka i idę z Robertem na start.

Bieg Powstania Warszawskiego
Chłopaki z ProService

Ustawiamy się w sektorze tuż przed balonikami na 50 minut. Ruszają kolejne fale. Przy prawie siedmiu tysiącach to konieczne. Nadchodzi kolej na nasza falę. Biegniemy spokojnie. Muszę być ostrożny, dopiero minął tydzień od Biegu 7 Szczytów. Bonifraterska, Plac Krasińskich. Miodowa. Pierwszy kilometr. Na zegarku 4:59. Czuję się świetnie. Postanawiam przyspieszyć. Krakowskie Przedmieście. Tłumy kibiców i tłum zawodników. Niesie. Wyprzedzam lawirując pomiędzy biegnącymi. Szeroka płaska ulica w pięknej architektonicznej oprawie. Pałac Prezydencki, Hotel Bristol i skręt w Karową. Ciasne łuki po bruku. Bajecznie oświetlony wiadukt. Z głośników słychać dźwięki strzałów. Zawsze zachwyca mnie magia tego miejsca. Z Karowej skręcamy w Dobrą. Mijamy gmach biblioteki uniwersyteckiej. Skręcamy w Lipową i Browarną. Warszawskie Powiśle. Rejon, który zapisał się bardzo tragicznie w historii Powstania Warszawskiego. Dziś spokojne i zielone. Trasa na wielu odcinkach prowadzi wzdłuż parków. Biegnie mi się świetnie. Czuję zapas mocy. Przyspieszam. Topiel. Kruczkowskiego, Ludna. Wyprzedzam kolejnych zawodników, a to niesie. Czerniakowska. Skręt w ulicę Wilanowską (na Solcu). Ta z Mokotowa dla odróżnienia jest aleją. Dalej na północ Wisłostradą. Pod mostem Poniatowskiego. Przez tunel. Pod mostem Śląsko-Dąbrowskim. U podnóża starego miasta. Wzdłuż parku fontann. Gdzieś na tym odcinku wyprzedziłem baloniki z napisem 45. Przy skręcie w Sanguszki widzę mojego wnuczka, który z kolegą z przedszkola głośno dopinguje i przybija piątki. To mi dodało sił na ostatni kilometr. Biegnę dalej prosto pod most Gdański. Za nim skręcam w Krajewskiego. Stąd zaczyna się podbieg na skarpę wiślaną. Zakroczymska i finisz na Konwiktorskiej. 43:26. Nie spodziewałem się takiego czasu na tym etapie mojego biegania. Odbieram depozyt, przebieram się i schodzę do wnuczka. Razem czekamy na moją córkę, która debiutuje na dziesięcio-kilometrowym dystansie.

zdjęcie nagłówkowe serwis FotoMaraton.pl