Ahoj przygodo!

Od kilku lat jakoś zaniedbałem, żeby nie powiedzieć porzuciłem swoją stronę. Nie wiem dlaczego tak jakoś wyszło. Ostatni mój wpis dotyczył lat 2011-2013 i już był sygnałem, że prowadzenie strony w ten sposób traci sens. Postanowiłem coś zmienić.

Przede wszystkim formę. Postanowiłem przyjąć konwekcję pamiętnika, czyli jak to się teraz określa bloga. Pisać gdy tylko przyjdzie ochota, natchnienie. Oczywiście najważniejsza jest treść, która to wszystko wypełni, ale forma też jest istotna. Strona musi być przede wszystkim wygodna, czytelna i dostępna. To oznacza, że musi być responsywna. Wyświetlać się dobrze nie tylko na komputerze, ale też na tabletach i telefonach. Po sobie wiem, że najwięcej czytam w drodze. Autobusie, tramwaju, pociągu.

Do prowadzenia strony wybrałem WordPress. Musiałem go poznać, dobrać komponenty, zbudować własny szablon. Zastanowić się nad tym co chcę osiągnąć. I oczywiście przenieść treść. Dość szybko uznałem, że nie da się tego zrobić automatem. Zacząłem przepisywać przeredagowując wpisy. Rozbijałem na mniejsze, Uzupełniałem. Dodawałem nowe. Wybierałem na nowo zdjęcia, których mam nagromadzone tysiące. Zdecydowałem się zmienić ich rozdzielność, bo stosowana poprzednio okazała się śmiesznie mała na dzisiejsze czasy, nawet na telefony. Dodałem mapy.

Tak mi zeszło ponad pół roku. Na szczęście okazało się, że w podróży mogę nie tylko czytać, ale też pisać. Na przykład wpis o Radkowie powstał w całości na telefonie w pociągu pomiędzy Wałbrzychem, a Warszawą. Dzięki temu jest napisany na gorąco. Oczywiście zdjęcia dodałem później. Wyszło mi tego sporo. Zapraszam do przejrzenia, przeczytania. W historycznych wpisach też się sporo pozmieniało.

Nadeszła jesień. Czas odpoczynku i planowania. Przynajmniej ja żyję w takim rytmie. Zwłaszcza w tym okresie dużo czytam, szukam nowych wyzwań. Korzystam doświadczeń innych pasjonatów. Poza tym nie da być wszędzie, ukończyć wszystkich zawodów. Dzięki osobom, które opisują swoje przygody mogę poznać nieznane lub spojrzeć na to co przeżyłem z innej perspektywy.

A więc „Ahoj przygodo!” jak mawiał mój ulubiony globtrotuar Stefan Fridman.