Do Bergamo poleciałem z synem, który supportował mnie w trakcie zawodów. Do Mediolanu dolecieliśmy podziwiając ośnieżone szczyty Alp. Z lotniska dotarliśmy autobusem na dworzec kolejowy w Mediolanie, a stamtąd do Bergamo. Na miejscu tuż obok dworca kolejowego, przy dworcu autobusowym znajdowało się biuro zawodów, gdzie czekali już koledzy z kadry.

Po moim udanym starcie w Mistrzostwach Polski otrzymałem powołanie do reprezentacji na Mistrzostwa Świata. To było jak sen. Będąc nastolatkiem, jak wielu marzyłem by stać się reprezentantem, ale moim największym osiągnięciem był udział w reprezentacji szkoły w sztafecie 4 x 400m. Zresztą bieganie nie było moim ulubionym sportem, zdecydowanie wolałem grać w piłkę. Gdy po latach zacząłem biegać nawet przez myśl mi nie przeszło, że może mnie spotkać taka przygoda.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce żył sobie spokojnie przeciętny facet. Nazwijmy go panem K. Sytuację miał stabilną i uporządkowaną, kochającą żonę, nastoletnie dzieci , dobrą pracę, przyjaciół z którymi od czasu do czasu wyjeżdżał w góry. Nic nie wskazywało na to, że nadejdą ciężkie czasy. Właśnie przekroczył czterdziestkę i 100 kg wagi, gdy los go rzucił na studia…