Po 15 km zacząłem przyspieszać. Miałem sporo szczęścia. Wszystko sprzyjało, a do tego trafiłem na dwóch biegaczy, którzy cisnęli w podobnym tempie. Zaczęliśmy współpracować ja kolarze na Tour de France. Krótkie zmiany na prowadzeniu pomagały w walce z wiatrem i umożliwiały utrzymanie mocnego tempa. Dopiero na ostatnim kilometrze rozpoczęliśmy ostry finisz i młodsi koledzy nieco mi odeszli. Dla mnie to jeden z najlepszych biegów, a nowa życiówka, poprawiona po 13 latach o ponad 2 minuty 1:25:34 to znacznie więcej niż oczekiwałem.