Od kilku lat jakoś zaniedbałem, żeby nie powiedzieć porzuciłem swoją stronę. Nie wiem dlaczego tak jakoś wyszło. Ostatni mój wpis dotyczył lat 2011-2013 i już był sygnałem, że prowadzenie strony w ten sposób traci sens. Postanowiłem coś zmienić.

Mnie najbardziej zaskoczyło to, że błoto może mieć tyle odmian, o tak różnorodnych właściwościach fizykochemicznych. Tych drugich nie sprawdzałem, ale te fizyczne starałem się ogarnąć. Szczególnie skupiłem się na takich cechach substancji jak gęstość, lepkość, siła wyporu, ciśnienie hydrostatyczne, właściwości cierne.

Na start jadę dziewiątką, tak jak w dzieciństwie. W tramwaju coś sobie czytam. Nie byłem w tamtej okolicy ponad czterdzieści lat. Tylko przejazdem Al.Krakowską. Budynek przy bramie wygląda znajomo. Jest dość charakterystyczny. Wchodzę. Skręcam do dużej sali gdzie mieści się biuro zawodów. Na wprost wejścia scena na podwyższeniu i prowadzące na nią schodki. Pamiętam jak się po nich wchodziło by dostać paczkę o Mikołaja. Tylko wydawało mi się, że sala była dużo większa.

Droga zaczyna się piąć pod górę. Wbiegamy na stok Klimczoka. Droga się pnie leniwie. Mijamy samochód, który nas pilotował i wydostajemy się spod świateł miasta. Niebo staje się rozgwieżdżone. Pomiędzy drzewami widzę konstelację Oriona, która o tej porze pojawia się na niebie.