W maju zdecydowałem się na start w Łurzyckim Ściganiu. Zawody w formule jazdy indywidualnej na czas. Dla mnie debiut w tej konkurencji, pierwszy w życiu start z platformy. Znakomicie przygotowana impreza, fajna atmosfera, sporo znajomy. Startowaliśmy w 30 sekundowych odstępach w kolejność ustalonej na podstawie zadeklarowanego czasu.

Zima i wiosna przepracowane dość tradycyjnie, choć w tym sezonie zabrakło Falenicy. Przegapiłem moment zapisów i wyczerpał się limit. Starty zacząłem od Biegu Noworocznego w Parku Skaryszewskim. Jak jest okazja pobiegać koło domu zawsze staram się z niej skorzystać. W tym roku na góralu robiłem treningi nawet w styczniu i lutym. Było ciepło, pogoda sprzyjała.