Finisz na Narodowym to wspaniałe przeżycie. Czas na zegarze 3:24 i jakieś sekundy. Medal, łyk picia i idę do szatni. Sprawdzam czas netto 3:22:50 – udany start, rok temu pobiegłem 20 minut wolniej.

Wreszcie start. Wchodzę do wody z tyłu grupy. Nie chcę wpaść w „młyn”. Płynę. Pierwsza pętla, trochę za wolno. Obiegam balon i wracam do wody. Staram się nieco przyspieszyć. Boje dobrze widoczne, płynę prosto, ale czas jeszcze gorszy. Trudno. Trzecia pętla, gdy nawracam przy trzeciej boi, podpływają ratownicy i odciągają ją. ?@#!….. wyrwał się niecenzuralny okrzyk. Trudno, nie ma co biadolić. Płyniemy dalej.