Wskakuję na siodło i jadę. Lekki podjazd, trochę zakrętów i „słynna” kostka brukowa, na zjeździe nieźle telepie, lekko hamuję. Wyjeżdżam z miasta, skręt w prawo, agrafka. Jadę. Lekkie wzniesienia zmieniają rytm. Staram się trzymać prędkość nieco ponad 30 km/h.