Wysiedliśmy z autokaru o szóstej nad ranem. Przywitał nas mglisty, deszczowy poranek i pasące się swobodnie krowy. Tuż obok drewniana kapliczka i pomnik, pamiątka po Związku Radzieckim. Błotnistą, polną drogą ruszamy na pierwszą wycieczkę w góry. Jest niesamowicie. Niewiele widać. Wszystko tonie we mgle. Pomału budzi się dzień. Mgła się podnosi, odsłaniając przed nami co raz większe fragmenty krajobrazu.