Sobota 1 lipca 2006 roku godzina 1:40 - odezwał się pierwszy budzik. Nikt nie zareagował, ale gdy po 5 minutach odezwał się drugi zaczęliśmy wstawać. Od tej pory czas leciał już bardzo szybko. O 2:30 jechaliśmy busem na start do Komańczy. Lało solidnie. Gdy dotarliśmy było już sporo osób. Dojechał Bogdan. Byli Renata i Darek, którzy zdążyli dotrzeć z Wetliny. Organizatorzy zbierali przepaki, zawodnicy chowali się pod daszkami, bębniarze grali, błyskały flesze.