26 marca 2006 I Półmaraton Warszawski. Moje miasto, znane okolice. Trasa wprawdzie nowa, to jednak większość jej odcinków już przebiegłem. Początek jak w Biegu Niepodległości, pozostałe częściowo po trasie Maratonu i zupełnie nowy odcinek ulicami Sadyby.

Dotąd uważałem, że nie warto pokonywać kilkuset kilometrów by przebiec 10km. Zmęczony zimą i spragniony startów (tak wyszło, że nie startowałem od Chomiczówki), podchwyciłem pomysł Renaty i Darka i postanowiłem pojechać do Poznania.