Pomysł startu w Wachau Marathon ma dość ciekawą historię. Na dobrą sprawę jest konsekwencją mojego startu w maratonie wiedeńskim w maju 2004. W tedy zachęcony atmosferą maratonu mój "austriacki" kolega Jarek postanowił, że za rok też wystartuje w maratonie. Postanowił najpierw spróbować w półmaratonie. Pobiegł w Baden, a później w Wachau. Podczas pobytu w kraju opowiadał nam o tych imprezach.

Niestety po triathlonie skończyły się dla mnie wakacje. Czas wrócić do pracy. Do maratonu w Wachau zostało już tylko sześć tygodni. Ostatnia w tym roku okazja by złamać te 3:15. Tylko czy zdołałem się zregenerować. Zaczynam trening pod maraton. Mam blisko domu kameralny stadion lekkoatletyczny - przy stadionie X-lecia. Jest gdzie trenować interwały.