Po przeczytaniu relacji z pierwszej edycji Biegu "Rzeźnika" wiedziałem, że chcę wystartować w drugiej. Wiedziałem, że to nie lada wyzwanie. Trasę znałem. Większość odcinków pokonałem z plecakiem na obozie wędrownym, pozostałe przy różnych innych okazjach. Znałem dystans, wiedziałem jakie górki są po drodze. Mimo to ten bieg stał moim największym marzeniem i głównym celem na rok 2004. Udało mi się pomysłem zarazić kolegów z klubu i skompletowaliśmy dwie drużyny. Ustaliliśmy, że ja biegnę z Bogdanem, a Marek z Grześkiem.

Ostatecznie na rok 2005 postawiłem sobie dwa cele - pokonanie bariery 3:15 w maratonie i start w pięciu biegach na dystansie maratońskim lub dłuższym. Planując z Bogdanem start w biegu "Rzeźnika" wiedziałem, że wiosną muszę robić dłuższe wybiegania i dużą ilość podbiegów.