Pociąg do Canterbury przenosi mnie do zupełnie innej Angli tu odnajduję wczesnośredniowieczne miasto z baśni i legend. Miasto Króla Artura i rycerzy okrągłego stołu, ale też trochę Novigrad z Wiedźmina.

Anglia. Jedno z miejsc, które zawsze chciałem odwiedzić. Nie byłbym sobą gdybym nie połączył tego z zawodami, dlatego wybrałem jeden z cyklu biegów organizowanych w ramach CENTURION RUNNING na dystansie 100 mil. Anglia. Kraj, który znam głównie z literatury i filmu. Bogata historia i literatura sprawiły, że w mojej głowie powstał obraz, który teraz mam okazję porównać z rzeczywistością.

Dochodzi 22:00. Deszcz nawet nieco zelżał. Ustawiamy się. Odliczanie. Strzał startera i w drogę. Zaczęło się. Początek płasko, pętla ulicami Biel. Gwar, muzyka, tłumy wiwatujących. Niesie. Trzeba się bardzo pilnować. 3 km pierwszy punkt. Wolontariusze podają wodę. Wiadukt pod torami i rozpoczyna się podbieg.

Biała Góra. Piękna, majestatyczna. Wznosi się nad Chamonix wysuwając swój lodowy język w stronę wtulonego w dolinę miasteczka. Choć samego szczytu Mont-Blanc nie widać to otaczające dolinę góry robią niesamowite wrażenie. Organizowany od 2003 roku UTMB, uważany za jeden z najtrudniejszych biegów na świecie, z całą pewnością był najtrudniejszym w jakim miałem okazję brać udział.

Lot do Lwowa był spełnieniem jednego z moich marzeń. Od zawsze chciałem zobaczyć to miasto. Miasto, o którym tak wiele słyszałem, które istniało we wspomnieniach moich bliskich, którego obraz z 1920 roku fascynował mnie od lat.

Tam trzeba być, to trzeba przeżyć. Zjechać pod ziemię. Poczuć sól w płucach. Zagłębić się w wykute przez wieki korytarze.

Chojnik - Karkonoski Festiwal Biegowy jest znakomitą okazją do rozpoczęcia przygody z biegami górskimi. W sobotę rozgrywane są biegi na trzech dystansach: Półmaraton z górką (28 km 1291 m. przewyższenia), Chojnik maraton (46 km i 2229 m) oraz Ultra Chojnik (102 km i 5025 m). Dodatkowo w piątek wieczorem jest rozgrywany Chojnik Vertical – 2,5 km biegu na stromym podejściu do zamku.

Zbiegamy z rynku. Szeroka, płaska ulica prowadzi za miasto. Niebieskie i czerwone światła policyjnych motocykli migają na skrzyżowaniach. Odbijają się od mokrego asfaltu. Rozpraszają mgłę. Miasto w zasadzie śpi, ale dobrze mieć pewność, że nikt nie wyskoczy. Jest gęsta mgła. Bez zabezpieczenia mogłoby być naprawdę groźnie.

Elektroniczny przewodnik bezbłędnie prowadzi przez zamek, doskonale się orientując w naszym położeniu. Ciekawie opowiada, ciepłym sympatycznym głosem. Zawsze można sobie coś powtórzyć lub przewinąć, gdy dany temat nas nie interesuje. Można też z tego skorzystać, gdy w jakieś sali jest tłok, pójść dalej i potem wrócić. On zawsze wie gdzie jesteśmy.

Rano śniadanie na dachu, przepiękny widok na morze Marmara. Na redzie statki czekają na wejście do cieśniny. Poniżej domy na stoku, schodzą kaskadą nad brzeg. Słychać pokrzykiwanie mew.