Ultra-Trail du Mont-Blanc

Biała Góra. Piękna, majestatyczna. Wznosi się nad Chamonix wysuwając swój lodowy język w stronę wtulonego w dolinę miasteczka. Choć samego szczytu Mont-Blanc nie widać to otaczające dolinę góry robią niesamowite wrażenie. Organizowany od 2003 roku UTMB, uważany za jeden z najtrudniejszych biegów na świecie, z całą pewnością był najtrudniejszym w jakim miałem okazję brać udział.  Czytaj dalej Ultra-Trail du Mont-Blanc

Dziki

Biegnąc szutrówką w stronę Smereka w pewnym momencie chcąc sprawdzić dystans przewijałem ekrany na zegarku i mój wzrok zarejestrował wysokość 666 m n.p.m. Faktycznie tegoroczna trasa 140 to iście szatański pomysł. Cóż. Po zeszłorocznej narzekaliśmy, że jest trochę nudna to teraz dostaliśmy naprawdę ciekawą. Trudną i wymagającą, ale piękną. Czytaj dalej Dziki

Wings for Life World Run

To, że w biegu od startu dąży się do mety jest jasne. Chyba każdy od małego dziecka widział białą linię wyznaczoną na bieżni stadionu. Trochę trudniej było wyobrazić sobie to w biegu 24 godzinnym. Meta nie jest zlokalizowana w przestrzeni, ale w czasie. Takie biegi są organizowane na pętlach, koniec biegu następuje w chwili usłyszenia sygnału. Każdy zawodnik zatrzymuje się w miejscu do którego dobiegł, by sędziowie mogli zaznaczyć i obliczyć dystans. Wings for Life World Run jest wyjątkowy.  Czytaj dalej Wings for Life World Run

Śladami Piastów

Tam trzeba być, to trzeba przeżyć.
Zjechać pod ziemię. Poczuć sól w płucach.
Zagłębić się w wykute przez wieki korytarze.
Do Bochni dotarłem z Robertem z ponad 90 minutowym opóźnieniem. Pociąg, którym jechaliśmy już do Warszawy przyjechał 80 minut po czasie. Był piękny, pogodny wieczór. W zasadzie to już noc, bo właśnie minęła 23. Bezchmurne niebo, na którym królował Wielki Wóz. Bezwietrznie. Temperatura ok zera. Szliśmy pustymi ulicami Bochni by po niespełna 2 km dotrzeć do szybu Campi. Mieliśmy szczęście. Na zjazd czekało już kilka osób. Czytaj dalej Śladami Piastów